KSW 40. Gamrot: Skoro rywal mnie nie szanuje, to dlaczego ja mam go szanować?

Sporty walki

Na początku miała to być gra medialna, a później przeistoczyło się to w prawdziwą nienawiść. Skoro mój rywal mnie nie szanuje, to dlaczego ja mam go szanować? - powiedział Mateusz Gamrot (13-0, 4 KO, 3 SUB), który w niedzielę zmierzy się z Normanem Parke'iem (23-6-1, 4 KO, 12 SUB) na gali KSW 40 w Dublinie. Stawką będzie należący do Polaka pas wagi lekkiej.

Karolina Owczarz: Choć to tylko trening medialny, to nie boję się użyć określenia, że jesteś w życiowej formie.

 

Mateusz Gamrot: Ciężko mi powiedzieć. Nie chciałbym wyprzedzać czasu, bo przed walką na KSW 39: Colosseum też wydawało mi się, że jestem w życiowej formie, a walka pokazała coś innego. Czuję się bardzo dobrze, bardzo dobrze przepracowałem ten czas i wyciągnąłem wiele wniosków i błędów. Myślę, że ta walka powinna wyglądać zdecydowanie lepiej.

 

No właśnie, jakie wyciągnąłeś wnioski z walki, która była wyrównana?

 

Kilka aspektów zdecydowało, że wygrałem. Przede wszystkim poprawiłem zapasy...

 

... da się jeszcze?

 

Oj, da... Ostatnio było widać, że są kiepskie. Dostałem sporo takich opinii, więc musiałem je poprawić. Poprawiłem stronę kondycyjną, stójkę, parter. Mentalnie też się wzmocniłem, więc widzę tę walkę optymistycznie.

 

Wytrzymałość i kondycja zdecydowanie przyda się na pięć rund. No właśnie, jak się czujesz przed takim dystansem?

 

Przede wszystkim trzeba było ustawić sobie to w głowie. Z moim trenerem od przygotowania motorycznego przedłużyliśmy czas walki i na treningu dobrze to wychodziło. Na walce dochodzi stres i adrenalina, więc tlenu będzie trochę mniej, ale nawet po jego obniżeniu, powinno wystarczyć na pięć rund.

 

Te wszystkie zawirowania wokół klubu wpłynęły na przygotowania?

 

Na pewno, aczkolwiek zostało to za bardzo rozdmuchane przez środowisko MMA. Po części przygotowałem się w Ankosie, po części - gdzieś indziej. W jakimś stopniu wpłynęło to na moje przygotowanie, ale wydaje mi się, że nie aż tak bardzo.

 

Mnóstwo złej krwi między tobą a twoim rywalem.

 

Na początku miała to być gra medialna, a później przeistoczyło się to w prawdziwą nienawiść. Skoro mój rywal mnie nie szanuje, to dlaczego ja mam go szanować?

 

Czyli trzeba go ukarać w klatce.

 

Z takim założeniem wychodzę do walki.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.

Karolina Owczarz, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze