W meczu otwarcia NBA, Hayward zagrał po raz pierwszy w barwach nowego klubu. Decyzja o jego odejściu z Utah Jazz była jedną z nagłośniejszych tego lata, a zeszłoroczny All-Star podpisał z drużyną z Bostonu maksymalny, czteroletni kontrakt wart 127 milionów dolarów. Niestety był na parkiecie tylko przez 6. minut. Hawyard wyskoczył do lobu, zderzył się w powietrzu z Lebronem Jamesem i niekontrolowanie upadł. Po wylądowaniu na jego twarzy pojawił się grymas bólu, zaś większość koszykarzy odwróciła głowy, gdyż nie byli w stanie patrzeć na to co się wydarzyło.

 

 

Hayward musiał opuścić parkiet na noszach. Po spotkaniu trener Brad Stevens powiedział, że Amerykanin skręcił kostkę z przemieszczeniem oraz złamał lewą kość piszczelową. Później Boston Celtics w oficjalnym komunikacie określili kontuzję koszykarza jako złamanie lewej kostki. To wydarzenie zszokowało wszystkich zawodników, a wielu z nich zamieściło wspierające Tweety, w tym Paul George, który podobnie złamał nogę podczas zgrupowania reprezentacji USA w 2014 roku.

 

 

 

 

 

 
Cavaliers w pierwszej kwarcie odskoczyli "Celtom" na 10 punktów, zaś Celtics ostatecznie przegrali 99:102.

 

W tym sezonie Hayward miał w Bostonie stworzyć "wielką trójkę" wraz z Kyrie Irvingiem i Alem Horfordem. Niestety lekarze przewidują, że zawodnik będzie mógł ponownie zagrać dopiero w przyszłym sezonie. Niektórzy eksperci twierdzą, że jest możliwość powrotu nawet pod koniec bieżącego sezonu, ale na pewno taka kontuzja może wpłynąć również na psychikę gracza i jego pewność siebie.