W poprzedniej kolejce obydwa zespoły solidarnie przegrały po 0:2, ale wcześniej zanotowały długą serię występów bez porażki.

- Spodziewam się trudnej przeprawy, w której decydującą rolę może odegrać walka o dominację w środku boiska. Śląsk i Wisła dysponują silną formacją pomocy, z kreatywnymi zawodnikami w składzie i prawdopodobnie zwycięży ten, kto w środkowej strefie osiągnie przewagę - powiedział trener "Nafciarzy".

Dokonania jego zespołu tym sezonie docenili szkoleniowcy innych klubów, którzy w głosowaniu uznali Brzęczka za najlepszego trenera ligi we wrześniu. Sam zainteresowany, choć cieszy się z wyróżnienia, uważa, że tytuł "wybiegali mu zawodnicy".

- Każda nagroda oczywiście sprawia przyjemność. W tym przypadku to dowód uznania dla działań klubu, pracy całego sztabu szkoleniowego, tym cenniejszy, że od kolegów po fachu. Nie wolno zapominać, że o wyróżnieniu dla mnie zdecydowali jednak przede wszystkim zawodnicy swoją postawą na boisku. Wierzę, że tytuł "Trenera miesiąca" zdopinguje mnie i wszystkich współpracowników do jeszcze cięższej pracy - przyznał Brzęczek.

Przygotowując się do poniedziałkowego spotkania, kończącego 13. kolejkę, opiekun Wisły zdradził, dlaczego wysoko ocenia umiejętności najbliższego rywala.

- Po dwóch przegranych na początku Śląsk zanotował długą serię meczów bez porażki, brylując przede wszystkim na własnym boisku. Wrocławianie potrzebowali trochę czasu, by nowi piłkarze, którzy zasilili klub w letnim oknie transferowym, wkomponowali się w zespół. Dzisiaj widać, że były to przemyślane transfery i poprawiły jakość Śląska, który z pewnością celuje w grupę mistrzowską, a moim zdaniem nawet w coś więcej - analizował Brzęczek.

Jego zdaniem, o końcowym wyniku może przesądzić także tzw. dyspozycja dnia, wyrachowanie w wykorzystaniu sytuacji podbramkowych czy skuteczne korzystanie z błędów rywala.

- Jestem pewien, że kibice, których gorąco na mecz zapraszam, obejrzą dobre widowisko, choćby dlatego, że zarówno trener Jan Urban, jak i ja preferujemy ofensywny futbol i w każdym meczu gramy o pełną pulę – dodał.

Brzęczek nie będzie mógł skorzystać z podstawowego napastnika, bowiem Hiszpan Jose Kante będzie pauzować za żółte kartki i w wyjściowej jedenastce zastąpi go albo Mateusz Piątkowski, albo Kamil Biliński.

Mecz z pewnością będzie miał wyjątkowe znaczenie dla tego drugiego. Wychowanek Śląska nie kryje, że za wszelką cenę chce znaleźć się w podstawowym składzie Wisły.