Rostislav Chudik, trener BBTS Bielsko-Biała: Po pierwsze chcemy przeprosić naszych kibiców i sympatyków, którzy liczyli na punkty za ten mecz w Radomiu. Oglądaliśmy mecz w Kielcach, gdzie radomianie nie pokazali się z dobrej strony. Myślę, że to nam dało taką większą nadzieję i apetyty na nasz mecz z Czarnymi. To wiadomo jest teoria, ale te trzy mecze, które rozegraliśmy wcześniej - z Rzeszowem, Olsztynem, Lubinem - nie wyglądały źle. Mamy wciąż te swoje problemy, ale jesteśmy nową drużyną, w której każdy ma jeszcze trochę do zrobienia. Nie jest to takie łatwe. Z drugiej strony Czarni też mieli swoje plany na ten mecz, wiedzieli, że nie mogą zagrać drugiego takiego słabego meczu jak w Kielcach. Postawili wszystko na jedną kartę od samego początku, byliśmy po pierwszym secie zaskoczeni także naszymi błędami, które w normalnych treningach nigdy nie pojawiają się w takiej ilości. Myślę, że trochę nas sparaliżowała jakaś presja, która wokół tego meczu się wytworzyła. W trzecim secie zagraliśmy tak, jakbyśmy sobie już nie ufali. Z kolei Radom był już na tyle rozpędzony, że nie mogliśmy go powstrzymać. Nie szukamy tutaj żadnego usprawiedliwienia, jeszcze raz przepraszam w imieniu swoim i drużyny za ten mecz. Będziemy walczyli dalej, terminarz nam nie sprzyja - gramy z czołówką ligi, z bardzo dobrymi zawodnikami. Apeluję do kibiców by dalej byli z nami i nam kibicowali, czujemy wasze wsparcie i jest nam to bardzo potrzebne. Pracujemy nad tym, żeby ustabilizować naszą formę, czujemy sami, że potrzebujemy jeszcze trochę czasu. Na treningach eliminujemy po kolei nasze błędy, wyglądamy lepiej, ale mecze zawsze wszystko weryfikują. Po meczu z Czarnymi rozmawialiśmy długo, odbyliśmy odprawę video, podczas której analizowaliśmy błędy. Według mnie nikt z nas nie spał dobrze po tym meczu nawet dzisiaj. Nikt nie czuje się komfortowo, wszyscy myślimy o siatkówce i o naszej drużynie, żebyśmy jak najszybciej złapali idealny rytm. Nie pomagają nam negatywne rzeczy, ale wiadomo, że każdy rozsądny człowiek z porażek wyciąga wnioski.

Mariusz Gaca, kapitan BBTS Bielsko-Biała: Jechaliśmy do Radomia z nadziejami na jakąś zdobycz punktową, wiadomo - każdy chce wygrywać. Wiedzieliśmy jednak, że jest to trudny teren i że będzie się tam ciężko grało. Prawda jest jednak taka, że my nie postawiliśmy się gospodarzom, w pierwszym secie nie poszło nam tak jak planowaliśmy. Dopiero w drugim secie nawiązaliśmy walkę, ale niestety w końcówce przegraliśmy. W trzeciej partii wyglądało to niestety niedobrze. Uważam, że w Pluslidze każdy mecz jest ciężki - czy to będzie Rzeszów, Bełchatów, Kielce czy Bydgoszcz, to będą mecze o tak wielką stawkę, że musimy do tego przywyknąć i koncentrować się na dany kolejny mecz. Teraz jest to Jastrzębie, wiadomo jaka to jest półka. Rozmawialiśmy między sobą i z trenerami, powiedzieliśmy sobie jasno, że musimy mieć swój własny styl, w którym będziemy się jak najlepiej czuć. Tak właśnie było w meczu z Asseco, musimy jak najszybciej do tego wrócić i pokazywać się jak najlepiej na treningach a to na pewno będzie miało przełożenie na mecz.