Problemy gości zaczęły się w 23. minucie, kiedy z powodu kontuzji boisko musiał opuścić filar ich defensywy Phil Jones. Zastąpił go Victor Lindeloef. Jeszcze w pierwszej połowie, Szwed w odstępie zaledwie pięciu minut popełnił dwa błędy, które przyczyniły się do straty goli.

 

Najpierw łatwo dał się ograć Thomasowi Ince'owi, którego strzał zdołał jeszcze odbić bramkarz David De Gea, ale przy dobitce Aarona Mooya był bezradny. Hiszpan bez większych szans był również, gdy oko w oko stanął z nim Laurent Depoitre. Chwilę wcześniej Lindeloef próbował wybić piłkę głową, ale źle ocenił jej tor lotu.

 

W drugiej połowie przyjezdni z Manchesteru mieli zdecydowaną przewagę w posiadaniu piłki, ale dogodnych okazji nie stworzyli wielu. Stać ich było jedynie na honorowe trafienie Marcusa Rashforda w 78. minucie.

 

"Nie wiem dlaczego, ale rywale sprawiali wrażenie, jakby im bardziej zależało na zwycięstwie. Byłem zaskoczony postawą moich piłkarzy, nie spodziewałem się czegoś takiego. Nie zamierzam ich jednak krytykować publicznie. Mieliśmy szanse na remis, ale szczerze mówiąc zasłużyliśmy na karę, jaką jest ta porażka" - podkreślił na antenie BBC trener Jose Mourinho.

 

"ManU" w tabeli nadal zajmuje drugie miejsce, ale do lidera i zarazem rywala zza miedzy - Manchesteru City traci już pięć punktów. Podopieczni trenera Josepa Guardioli bez większych problemów pokonali u siebie Burnely 3:0. Gole strzelili Sergio Aguero z karnego, Nicolas Otamendi i Leroy Sane.

 

Aguero jest o krok od zostania najskuteczniejszym piłkarzem w historii Manchesteru City. Na razie Argentyńczyk wyrównał rekord 177 trafień, który od 78 lat należy do Erica Brooka. Aguero na ten dorobek potrzebował 262 występów, a Brook aż 493.

 

"To był nasz kolejny dobry występ. W drugiej połowie całkowicie przejęliśmy kontrolę i moi piłkarze byli po prostu fantastyczni" - ocenił Guardiola.

 

"The Citizens" wygrali w Premier League osiem z dziewięciu spotkań i mają imponujący bilans bramek 32-4.

 

Porażki doznała Swansea City z Łukaszem Fabiańskim w bramce. "Łabędzie" uległy u siebie Leicester City 1:2, a Polaka najpierw pokonał kolega z drużyny Federico Fernandez, a następnie Shinji Okazaki. Autorem honorowego trafienia dla gospodarzy był Alfie Mawson.

 

Kilka godzin wcześniej Chelsea pokonała u siebie Watford 4:2. Mistrzowie Anglii przegrywali 1:2, ale w ostatnich 20 minutach dwa gole zdobył dla nich rezerwowy Michy Batshuayi, a jedno trafienie dołożył Cesar Azpilicueta. Wcześniej prowadzenie "The Blues" dał Pedro, a goście odpowiedzieli golami Abdoulaye'a Doucoure'a i Roberto Pereyry.

 

"Piłkarze pokazali wolę walki i zdołali odwrócić losy meczu. To dla mnie bardzo ważne" - powiedział trener Chelsea Antonio Conte.

 

W tabeli jego zespół jest czwarty. Do lidera traci dziewięć punktów.

 

O 18.30 na boisko wybiegł Grzegorz Krychowiak. Jego West Bromwich Albion na wyjeździe gra z Southmapton.

 

W niedzielę, w hicie kolejki Tottenham Hotspur zmierzy się z Liverpoolem, a Everton podejmie Arsenal.