Jastrzębski Węgiel nie ma łatwego startu sezonu. W pierwszych meczach jastrzębianom przyszło mierzyć się z największymi siatkarskimi potęgami w Polsce. Zaczęło się od dotkliwej porażki z ZAKSĄ Kędzierzyn Koźle 0:3. W kolejnym pojedynku siatkarze Marka Lebedewa okazali się lepsi od Skry Bełchatów. Ostatnie spotkanie przyniosło im tylko jeden punkt. Po walce na noże nie podołali Arturowi Szalpukowi i jego kolegom z Trefla Gdańsk.

 

Odmieniony zespół Resovii również ma za sobą trudne pojedynki. Z bilansem dwóch zwycięstw i dwóch porażek zajmujował dopiero dwunaste miejsce w tabeli PlusLigi. Po bardzo dobrym początku ukoronowanym zdobyciem sześciu punktów nadszedł dla rzeszowian cięższy okres. Najpierw przegrali z ZAKSĄ 1:3, a później z odwiecznym rywalem z Bełchatowa 0:3.

 

Sobotni mecz miał więc bardzo wysoką stawkę, która od pierwszych piłek nieco sparaliżowała siatkarzy gospodarzy. Chimerycznie grali Slvador Hidalgo Oliva i Maciej Muzaj, a ich koledzy nie pomagali im w zdobywaniu punktów. Po skutecznym bloku Asseco Resovii było już w pewnym momencie 16:12 i jastrzębianie musieli liczyć na zryw w końcówce pierwszego seta. Trzy punkty z rzędu od stanu 18:23 pomogły im co prawda zmniejszyć stratę do dwóch oczek, ale nie pomogły im w wygraniu partii, która po błędzie Dardana Lushtaku w polu serwisowym, powędrowała na konto gości.

 

Nie do zatrzymania w sobotnie popołudnie był Jakub Jarosz, kóry jedyne słabsze chwile miał na początku drugiego seta. Po bloku na nim Jastrzębski Węgiel prowadził po raz pierwszy i ostatni w tej odsłonie (6:5), bowiem chwilę później nastąpił odjazd rzeszowskiej lokomotywy. Punktowali Aleksander Śliwka, Thibault Rossard, a gospodarze mieli spore problemy z przyjęciem i blokiem gości. Seta zakończonego wynikiem 18:25 dla Asseco Resovii ponownie zamknął błąd jastrzębian w zagrywce.

 

Środkowa część seta numer trzy nie mogła napawać kibiców gospodarzy optymizmem, bowiem po bloku na Olivie było już 8:11. Jastrzębianie wzięli się jednak do mozolnego odrabiania strat i po ataku Damiana Borucha w kontrze było już 12:12. Gra się wyrównała i do stanu 19;19 ciężko było wyrokować, która z drużyn sięgnie po zwycięstwo w tej odsłonie. Wtedy na zagrywkę wszedł jednak Oliva, który dwoma świetnymi serwisami sprawił, że było 22:19. Nadzieję na triumf gospodarzy w meczu z Asseco Resovią przywrócił zaś skuteczny atak Lushtaku, który doprowadził do czwartego seta.

 

Ten zaczął się wybornie dla jastrzębian, którzy po nieudanym ataku Rossarda prowadzili już 7:3. Gospodarze grali bardzo pewnie, nie pozwalając rywalom zbliżyć się na dystans mniejszy niż trzy punkty. Do samego końca tej partii rzeszowianie nie mogli nic poradzić na skuteczną grę gospodarzy i o wszystkim miał rozstrzygnąć tie-break. W nim goście z Rzeszowa koncertowo spisywali się w polu serwisowym. Po asie Rossarda było 2:4, a po skutecznym serwisie Możdżonka 3:6. Po chwili blok dołożył Bartłomiej Lemański i sytuacja Jastrzębskiego Węgla była nie do pozazdroszczenia. Kilkupunktowa przewaga utrzymała się już do samego końca spotkania, zwycięstwo Asseco Resovii 3:2 przypieczętował atak Rossarda.

 

Jastrzębski Węgiel - Asseco Resovia Rzeszów 2:3 (23:25, 18:25, 25:21, 25:19, 8:15)

 

Jastrzębski Węgiel: Salvador Hidalgo Oliva, Lukas Kampa, Grzegorz Kosok, Maciej Muzaj, Rodrigo Quiroga, Wojciech Sobala - Jakub Popiwczak (libero) - Damian Boruch, Jason De Rocco, Marcin Ernastowicz, Dardan Lushtaku, Patryk Strzeżek, Jakub Turski

 

Asseco Resovia Rzeszów: Jakub Jarosz, Bartłomiej Lemański, Marcin Możdżonek, Thibault Rossard, Aleksander Śliwka, Lukas Tichacek - Paweł Rusek (libero) - Michał Kędzierski, Elviss Krastins, Mateusz Masłowski