- Zabrakło nam w tych ostatnich meczach pewności siebie, jaką prezentowaliśmy w większości poprzedniego sezonu. Chcąc podejmować ryzyko w trakcie spotkania trzeba tę pewność czuć – powiedział australijski szkoleniowiec, który wiosną doprowadził śląski zespół do brązowego medalu.

W sobotnim pojedynku z rzeszowianami jego drużyna przegrała pierwsze dwa sety, potem – po 10-minutowej przerwie – zdołała doprowadzić do tie-breaka, w którym zdecydowanie lepsi byli goście.

- Byłem oczywiście szczęśliwy, że po tej przerwie potrafiliśmy wygrać dwa kolejne sety. W szatni zawodnicy dużo rozmawiali ze sobą. To jednak nie było tak, że potem zagrali lepiej, bo ja tak chciałem. Ale na początku tie-breaka znów popełniliśmy błędy, bardzo szybko straciliśmy pewność w grze i przegraliśmy mecz – ocenił Lebedew.

Jego zdaniem forma prezentowana przez zespół jest zawsze wypadkową elementów fizycznych i psychologicznych.

- To taka kombinacja czynników. W meczu z silnym rywalem jeżeli jesteśmy jeden procent wolniejsi, niż normalnie, jeśli myślimy jeden procent wolniej niż zwykle, jeżeli zawahamy się z jakiegoś powodu, to w sumie odbija się to na wyniku końcowym, bo różnice między drużynami są niewielkie. Szukam odpowiedzi i rozwiązań, nad którymi będziemy pracować – stwierdził szkoleniowiec.