Sporty walki

Włodarczyk - Gasijew: Skrót walki

Przemek Garczarczyk: Mocno bije, to widzieliśmy.

Krzysztof "Diablo" Włodarczyk: Mocno bije, ale spodziewałem się pioruna, który roz... drzewo. Jak piorun trafi to rozrywa je na pół. Miałem tego świadomość i dlatego trzymałem ręce wysoko, żeby tego uniknąć. Te prawe sierpowe były widoczne. Gasijew bije bardzo szybko i celnie, to jego domena.

Wspomniałeś w wywiadzie bezpośrednio po walce na ringu, że ważną częścią twojej taktyki było doprowadzenie do drugiej części walki, kiedy walczysz lepiej. On z pewnością zdawał sobie z tego sprawę.

Każdy realizował swoją taktykę. On lepiej odrobił pracę domową. Moim założeniem było doprowadzenie do szóstej rundy. Zmęczenie, które się nawarstwia pozwala zacząć łapać dziury, luki, błędy, które rywal popełnia w późniejszej fazie boksu. Trudno, takie jest życie. Tym razem nie będę się wieszał. Dziękuję wszystkim za wsparcie.

To brzmi jak pożegnanie...?

Nie martwcie się, nie żegnam się. To w pewnym sensie daje mi nauczkę. Nie przewracam się po każdym ciosie, a tu się niestety przewróciłem po lewym haku.

Przed walką byłeś w doskonałym nastroju. Słyszałem od twojej ekipy, że wrócił dawny Diablo. Czy to rzeczywiście był ten dawny Diablo, czy po prostu Gasijew jest tak dobrym pięściarzem?

Gasijew miał dziś naprawdę dużo szczęścia. Chłopak ma wypracowany ten cios. To jego znak rozpoznawczy. Hak zrobił swoją robotę.

Powiedziałeś "Przemek, wierz mi, ja naprawdę wrócę. To nie jest ostatni raz na ringu".

Sami widzicie, że nie jestem zawodnikiem, który dużo przyjmuje. Jeśli przyjmuję to nie wywracam się jak inni po lewym, albo kumulacji ciosów. Jestem twardym skurczybykiem. Bądźcie dobrej myśli, trzymajcie kciuki, nie wątpcie w jakichkolwiek sportowców, którym kibicujecie.

 

Cała rozmowa z Krzysztofem Włodarczykiem w załączonym materiale wideo.