Jest rok 1976, w Wiedniu odbywa się druga edycja turnieju. Bezkonkurencyjny okazuje się być 22-letni Wojciech Fibak. Polak wygrał w finale z Meksykaninem Rualem Ramizerem, a w ćwierćfinale pokonał wówczas zwycięzcę Wimbledonu 1975, Amerykanina Arthura Ashe’a.

 

- Pamiętam finał pięciosetowy z Meksykaninem do dzisiaj. Z trybun Wiener Stadhalle mecz oglądał Władysław Skonecki, a nagrodą za zwycięstwo oprócz okolicznościowego pucharu, były narty alpejskie, które otrzymałem z rąk Franza Klammera (przyp. red. mistrza olimpijskiego w zjeździe na igrzyskach w Insbrucku 1976). Mam piękne wspomnienia z Wiednia. Dwukrotnie grałem jeszcze w finałach singla. Austriacy bardzo mnie cenili i kojarzyli polski sport z moją osobą - wspominał.

 

Później Fibak dołożył sukcesy w Wiedniu w grze podwójnej. W 1984 roku wespół z Amerykaninem Sandy Mayerem i dwa lata później z Brazylijczykiem Ricardo Acioly nasz tenisista ponownie triumfował w Wiener Stadhalle. Historię polskich laurów w wiedeńskim turnieju w XXI w. zapoczątkowali Marcin Matkowski i Mariusz Fyrstenberg, którzy byli najlepsi w 2007 roku. Potem wygrywał Łukasz Kubot, który w portfolio może zapisać trzy zwycięstwa w stolicy Austrii. Pierwsze wraz z Oliverem Marachem, Polak rodem z Bolesławca odniósł w 2009 roku, a następne z Brazylijczykiem Marcelo Melo w 2015 i 2016 roku. Czy teraz mistrzowie Wimbledonu pokuszą się o trzecie zwycięstwo z rzędu? Ta sztuka nieudała się w 43-letniej historii turnieju jeszcze żadnemu singliście ani deblistom. Łukasz z Marcelo mają trudne losowanie. W I rundzie zagrają z Amerykaninem Johnem Isnerem i Kanadyjczykiem Danielem Nestorem.

 

Gdy polskie serca mocniej zaczynają bić na myśl o Łukaszu Kubocie, bowiem to jedyny Polak w turnieju głównym tegorocznej rywalizacji w Wiener Stadhalle (Jerzy Janowicz przegrał w I rundzie kwalifikacji singla), to inni patrzą na pojedynek 20-letniego Niemca Alexadra Zvereva i 24-letniego Austriaka Dominica Thiema. Ci dwaj tenisiści mogą ze sobą zagrać dopiero w finale i taki scenariusz usatysfakcjonował kibiców i organizatorów, którzy w tym roku, na czele z dyrektorem turnieju Herwigiem Straką chwalą się rekordowym zainteresowanie sympatyków białego sportu wiedeńską imprezą.

 

Jednak Thiem ma za sobą bardzo słabą część sezonu na kortach w Azji. Odpowiednio w Chengdu, Pekinie i Szanghaju przegrywał w I rundzie. Jakby nie liczyć „cegiełki” dołożonej przez Thiema do zwycięstwa Europy nad Resztą Świata w Pucharze Roda Lavera, to od IV rundy US Open podopieczny Güntera Bresnika nie osiągnął nic wartościowego. W domowym turnieju powinien odbudować formę. Do rywalizacji przystąpi w tzw. Thiemstag czyli we wtorek (z niemieckiego Dienstag), organizatorzy uczynili w jego stronę ukłony i pod względem marketingowym wyróżnili jego osobę. Sam Thiem jest ukontentowany decyzją organizatorów, a wtorek jest dla niego dobrym dniem od czasu, gdy w ten dzień tygodnia wygrał z mistrzem Rolanda Garrosa 1995 Thomasem Musterem w 2011 roku w debiucie Wiener Stadhalle. Pierwszym rywalem 24-latka w tegorocznym turnieju będzie Rosjanin Andriej Rublow, ćwierćfinalista tegorocznego US Open. O tym, że turniej dla Dominica Thiema nie będzie łatwy mówi Wojciech Fibak.

 

- Każdy mecz dla Thiema może być trudny. Już w I rundzie rozegra spotkanie z Rublowem, z groźnym tenisistą, grającym nieprzyjemnie z głębi kortu. Natomiast tenis Austriaka, pełen rotacji, jest dobry na korty ziemne, ale nie na warunki halowe. Mimo wszystko życzę mu sukcesu. Austriak jest dla mnie wzorem elegancji i dobrych manier podobnie jak Roger Federer - powiedział.

 

Alexander Zverev, który w tym roku triumfował w dwóch turniejach Masters 1000 (Rzymie i Montrealu) zagra w poniedziałkowy wieczór z Serbem Victorem Troickim. Trzecią gwiazdą turnieju jest Bułgar Grigor Dimitrow. Jego pierwszy mecz z austriackim kwalifikantem Dennisem Novakiem awizowany jest na środę.

 

Wiedeń był dotychczas dla wielu tenisistów światowego formatu jednym z pierwszych przystanków w zawodowej karierze, gdzie mogli cieszyć się z turniejowego zwycięstwa. Tak było w 1981 roku gdy wygrywał Ivan Lendl, w 2002 roku kiedy najlepszy był Roger Federer (rok później obronił tytuł). Podobna sytuacja miała miejsca w przypadku Novaka Djokovicia (2007). Do stolicy Austrii przyjeżdżali w glorii sukcesów (i wygrywali!) między innymi Andrea Agassi (1994), Boris Becker (1996), Pete Sampras (1998) i Andy Murray (2014 i 2016). W niedzielę, na scenie (obecnie wolnej od innych wydarzeń z pogranicza kultury i rozrywki) poznamy kolejnego mistrza turnieju, będącego „najdroższym” sportowym wydarzeniem Austrii, co z dumą pisze dzisiaj jedna z lokalnych gazet.

 

Transmisje meczów turnieju ATP Wiedeń na sportowych antenach Polsatu.