Pięć powodów, przez które Virtus.pro znów będzie na szczycie

E-sport
Pięć powodów, przez które Virtus.pro znów będzie na szczycie
fot. HLTV.org

We wrześniu Roman Dvoryankin - menadżer Virtus.pro - potwierdził zmianę prowadzącego w polskim składzie. Dziś tłumaczy, jak wiele mogą zyskać na tym sami zawodnicy.

- Jestem pewien, że w przyszłym miesiącu podczas Epicenter wszyscy zobaczymy zespół, którego ostatnio brakowało – przewidywał szef Virtus.pro, ogłaszając przejęcie przez Wiktora ‘TaZa’ Wojtasa roli In-Game Leadera. Tuż przed rosyjskimi zawodami postanowił dodatkowo bardzo treściwie rozwinąć tę myśl. Na oficjalnej stronie organizacji opublikował więc tekst, w którym wylicza plusy tej decyzji.

 

- TaZ jako doświadczony zawodnik z autorytetem, spróbuje znaleźć balans pomiędzy wybuchowym i nieprzewidywalnym stylem gry Snaxa, a czystym, ułożonym planem rozgrywki – tłumaczy Dvoryankin, ciągle podkreślając wiarę w niezwykłe umiejętności całej formacji: - Nie zapomnijmy, że nasz skład jest w stanie pokonać każdego na świecie.

 

Według członka zarządu VP największym plusem zmiany prowadzącego jest to, że Janusz ‘Snax’ Pogorzelski będzie mógł w końcu skupić się na grze indywidualnej. - Wolny od drużynowych zobowiązań, Snax swoją formą robi ogromną różnicę w rundach jako indywidualny zawodnik w przeciwieństwie do czasu kiedy prowadzi – czytamy. Dzięki temu poprawić ma się również współpraca między zespołowym „Dzikiem” a Pawłem ‘byalim’ Bielińskim.

 

Sam TaZ zdaniem Dvoryankina – gdy czuwa nad przebiegiem spotkań – nie traci pewności siebie, a jego statystyki nie różnią się znacząco od tych, które zdobywa, kiedy prowadzi ktoś inny. - Wieloletnie doświadczenie i niezliczone rozegrane rundy, stawiają ich na szczycie najbardziej wykwalifikowanych in game leaderów świata – wyjaśnia autor wpisu. Ponadto, Wojtas znakomicie ma uzupełniać się z trenerem formacji – Jakubem ‘kubenem’ Gurczyńskim. Chemia wypracowana przez blisko dwie dekady wspólnej gry ma wkrótce hucznie zaprocentować.

 

W ostatnim punkcie wyliczanki menadżer rosyjskiego klubu zwraca uwagę na to, że – ze względu na temperament TaZa – otoczka meczów Virtus.pro będzie jeszcze bardziej emocjonująca, a sami zawodnicy zmotywowani: - Pomimo kontrowersji w podejmowaniu decyzji, drużynie brakowało spontaniczności i pomysłu podczas ostatnich turniejów. Wola wygranej i wsparcie współzawodników będzie motorem napędowym zespołu.

 

Pracodawca „Złotej piątki” nie ukrywa, że najważniejszym celem dla biało-czerwonych jest teraz dobre zaprezentowanie się podczas EPICENTER w Petersburgu, a także zdobycie pucharu World Electronic Sports Games w Chinach. Turniej w Rosji startuje już jutro. Virtus.pro zagra zresztą w meczu otwarcia z SK Gaming.

Całe oświadczenie Romana Dvoryankina dostępne jest na oficjalnej stronie Virtus.pro.

SG, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze