Były reprezentant brazylijskiej kadry piłkarskiej może cieszyć się, że wyszedł z tego cało, a jedyne straty jakie poniósł to te materialne. Napad miał miejsce w Rio De Janeiro. Jefferson był w drodze na niedzielny trening drużyny, gdy nagle z samochodu obok wysiadła grupa uzbrojonych mężczyzn.

Gang za cel obrał sobie kradzież Range Rovera, którym przemieszczał się golkiper. Szybko podbiegli do samochodu, w którym siedział celując do niego z broni. Bramkarz nie miał innego wyboru niż oddanie napastnikom pojazdu. Gdyby się postawił, mógłby stracić życie.

- Byłem w drodze na trening kiedy grupa uzbrojonych mężczyzn wysiadła z jednego samochodu. Chcieli ukraść mojego Range Rovera i inne wartościowe rzeczy. Dzięki Bogu, poradziłem sobie z sytuacją najlepiej jak mogłem i wyszedłem z niej bez szwanku - powiedział.

Jednak piłkarz nie zdążył się nawet stęsknić za swoim samochodem. Według lokalnych doniesień, policji udało się go odzyskać jeszcze tego samego dnia. Złodzieje zostawili samochód w "dziupli" na przedmieściach Rio w Fazedinha.

Jefferson pomógł wygrać Brazylii Puchar Konfederacji w 2013 roku. Był również drugim bramkarzem drużyny narodowej podczas mistrzostw świata w 2014 roku.

 

 

Cała sytuacja w zamieszczonym materiale wideo.