Podczas EPICENTER w Sankt Petersburgu Virtus.pro dokonało spektakularnej poprawy osiąganych wyników. Wygrana z FaZe Clanem pozwoliła Polakom po wielu tygodniach wyjść w końcu z grupy dużego turnieju. Nic dziwnego więc, że reakcja samych graczy na osiągnięty triumf dosłownie kipiała emocjami
 
Euforia, podekscytowanie, ulga, radość, ciągłe skupienie – na twarzach reprezentantów „Złotej piątki” pojawia się przekrój naprawdę różnych emocji. Zupełnie inaczej wyglądali gracze FaZe Clanu, którym podopieczni Jakuba ‘kubena’ Gurczyńskiego gratulowali dobrej gry.

 

Trudno dziwić się też krzykom czy podskokom zawodników. Po pierwsze, w historii istnienia legendarnego „Golden Five” - łącznie z okresem Counter-Strike'a 1.6 - biało-czerwoni zawsze ekscentrycznie reagowali na to, co dzieje się na serwerach - szczególnie wtedy, gdy to oni dyktowali na nich warunki. Po drugie, od krakowskiego PGL Majora czy mniej prestiżowego ESG Tour Mykonos spółka Jarosława 'pashyBicepsa' Jarząbkowskiego nie awansowała do fazy pucharowej ważnych zawodów. Formacja znad Wisły w końcu osiągnęła plan minimum, a także dostała szansę na odpowiednie nabranie tempa.

Półfinał EPICENTER z udziałem Virtus.pro zaplanowany jest na sobotę 28 października.