Wilder po tytuł mistrzowski sięgnął w styczniu 2015 roku, wygrywając przez jednogłośną decyzję sędziów właśnie z Bermane'em Stivernem. Później stoczył jeszcze pięć walk w obronie pasa, pokonując po drodze między innymi Artura Szpilkę przez nokaut. Po raz ostatni zaprezentował się w ringu w lutym 2017 roku, gdy przez TKO wygrał z Geraldem Washingtonem.

Pierwotnie Wilder miał mierzyć się 4 listopada w Nowym Jorku z Luisem Ortizem, ale Kubańczyk wpadł na dopingu i trzeba było szukać dla niego zastępstwa. Padło na Stiverne'a, który jest jednym rywalem w karierze Wildera, którego nie pokonał on przez nokaut. - Możecie to napisać, umieścić w tytule i wypominać mi to po walce. Jeśli przegram, to odchodzę z boksu. Jeśli tak się stanie, to nawet nie będę żałował, bo i tak wszyscy mnie unikają. Najlepsi nie chcą ze mną walczyć - powiedział ostatnio "Bronze Bomber".

- Chcę dobrych pojedynków i walk z najlepszymi. Moje walki z Powietkinem i Ortizem były odwoływane, bo oni ze strachu sięgali po doping. Jeśli przegram, to boks dla mnie przestaje istnieć. Przejdę wtedy do MMA lub będę bił się gdzie indziej - stwierdził Wilder.