Alphand powiedziała szwedzkim mediom, że atmosfera w reprezentacji Francji stała się w jej przypadku nie do zniesienia. W dodatku do zmiany barw motywowali ją ojciec, zdobywca Pucharu Świata w sezonie 1996/1997 oraz matka Anna-Karin, która jest Szwedką, co pozwoliło na szybkie uzyskanie nowego paszportu.

 

„We Francji było dużo zamieszania z moim nazwiskiem z powodu osiągnięć ojca. Zarówno media, jak i kierownictwo reprezentacji oczekiwali ode mnie szybkich rezultatów, a słabe starty były ostro krytykowane, co doprowadzało mnie do bardzo nerwowej sytuacji i stresu. Teraz mam dużo łatwiej, ponieważ w Szwecji nie jestem córką celebryty Luca tylko zwykłą Estelle” - powiedziała 22-letnia narciarka.

 

Podkreśliła, że to ojciec był motorem zmiany kraju i nalegał na to dużo wcześniej. Jej decyzja wywołała ostre komentarze we Francji, gdzie Alphand nazwana została zdrajczynią.

 

„Długo się wahałam i bałam się trenerów, którzy byli wściekli z powodu moich planów, lecz tu chodzi o moją karierę, więc jestem bardzo zadowolona. Szwecja przyjęła mnie z otwartymi rękami i teraz koncentruję się już na olimpiadzie. Z językiem nie mam większego problemu, ponieważ po szwedzku mówię od dziecka” - powiedziała w rozmowie z dziennikiem „Expressen”.

 

Gazeta podkreśliła, że Luc Alphand jest legendą francuskiego narciarstwa alpejskiego z podobnym statusem, jak Ingemar Stenmark w Szwecji. "Dlatego honorem jest mieć jego córkę w naszej reprezentacji. Francuskie media są oburzone tym faktem, lecz w jednej kwestii są zgodne z nami. Ona ma złoto w nogach”.