To był bardzo zacięty finał, w którym o ostatecznym triumfie zadecydowały detale. Pięć map, a na dwóch rozegrane dogrywki – istny maraton esportowy. Z tego, jak blisko ogromnego sukcesu byli, zdają sobie sprawę sami zawodnicy Virtus.pro.

 

- Takie jest życie, taki jest esport, taki jest Counter-Strike. Do góry łeb i dalej patrzę wysoko przed siebie! Dzięki ze byliście – pisze pogodzony z przegraną Jarosław ‘pashaBiceps’ Jarząbkowski. Bardzo podobnie zareagował również Wiktor ‘TaZ’ Wojtas: - Szkoda wielu rzeczy, ale może będzie już tylko lepiej. Dzięki za wsparcie. Nie mam słów.

 

Najdłużej wypowiedział się jednak Janusz ‘Snax’ Pogorzelski, jeszcze w trakcie turnieju bardzo krytycznie podchodzący do swoich wyników. Dziś zamiast zwątpienia we własne umiejętności, w jego słowach czuć nadzieję na powrót do świetności. - Ogólnie zaliczyliśmy dobry turniej w wykonaniu naszej drużyny, było bardzo blisko. Na pewno nikt się nie spodziewał, że aż tak dobrze nam pójdzie. Prawie każdy spisywał nas na straty, lecz my dalej potrafimy walczyć – podsumowuje EPICENTER Snax. - Będzie dobrze wkrótce wróci stary, dobry „Dzik” – czytamy.

 

Za osiągnięcie drugiego miejsca w Sankt Petersburgu Virtus.pro czekała sowita nagroda. Oprócz czeku na $100,000 podopieczni Jakuba ‘kubena’ Gurczyńskiego zyskali jednak coś dużo ważniejszego. Wiarę w to, że na szczyt da się jeszcze wrócić.