Kaczmarek: Lechia urządziła Halloween dzień przed czasem

Piłka nożna
Kaczmarek: Lechia urządziła Halloween dzień przed czasem
fot. PAP

- Oglądałem ten mecz w towarzystwie legendy Lechii Romana Korynta. Po czwartym golu rozpłakał się i wyszedł. Panie, takiego upokorzenia to tutaj nie przeżyliśmy od lat. Z całym szacunkiem dla tych chłopaków z Kielc, ale przyjechali tu składam jak mieszanka wedlowska, bez najważniejszych graczy i powinni wygrać jeszcze wyżej, jeszcze ze cztery bramy mogli wbić. Śmiałem się przez łzy, że Halloween to jest we wtorek. A Lechia urządziła je w poniedziałek - powiedział Kaczmarek.

Cezary Kowalski: Lechia przegrała w Gdańsku z Koroną Kielce 0:5. Dla pana jako lechisty z krwi i kości to musiał być policzek…

 

Bogusław „Bobo” Kaczmarek (były trener Lechii Gdańsk): Boli mnie serce i wątroba. Oglądałem ten mecz w towarzystwie legendy Lechii Romana Korynta. Po czwartym golu rozpłakał się i wyszedł. Panie, takiego upokorzenia to tutaj nie przeżyliśmy od lat. Z całym szacunkiem dla tych chłopaków z Kielc, ale przyjechali tu składam jak mieszanka wedlowska, bez najważniejszych graczy i powinni wygrać jeszcze wyżej, jeszcze ze cztery bramy mogli wbić. Śmiałem się przez łzy, że Halloween to jest we wtorek. A Lechia urządziła je w poniedziałek.

 

Co się dzieje z Lechią?

 

Oglądam wywiad przed meczem z Piotrem Nowakiem dyrektorem sportowym, a wcześniej trenerem i słyszę, że teraz to on jest boss. Zastanawiam się tylko czy Hugo Boss czy pralka Bosch. Jeżeli w przerwie meczu z Sandecją trener opuszcza ławkę i zmienia go trener od przygotowania fizycznego to się pytam czy nie byłoby jednak pójść na całość i nie oddać lejców masażyście? Co to za farmazon pytam się?

 

Trudno Piotrowi Nowakowi zarzucić, że się na piłce nie zna. Świetnie grał w piłkę, zdobywał mistrzostwo Stanów Zjednoczonych, jako trener i zawodnik, był szefem wielkiego projektu w Philadelphia Union, w zeszłym sezonie do końca walczył o mistrzostwo Polski z Lechią…

 

Może coś co jest dobre w USA nie przystaje do tego co jest w Polsce? Proszę spojrzeć na frekwencję w Gdańsku. Na meczu było pięć tysięcy ludzi. Podali, że siedem, ale nie przyszło wielu, którzy mieli wykupione karnety. Na stadionie, który mieści 43 tysiące widzów. To jest prawdziwy problem Lechii. Mają na stanie dwudziestu dziewięciu dobrze opłacanych ludzi w drużynie. Osiemnastu przygotowuje się do meczu. A pozostałych jedenastu łazi po galeriach handlowych i podziwia deptak Monte Casino. Jakby nawet chcieli trochę w piłkę pograć to nawet nie mają gdzie.

 

Ale, żeby ulec aż 0:5 drużynie składającej się w dużej mierze z niemieckich trzecioligowców z wyśmiewanym trenerem Gino Lettierim?

 

Kto się śmiał? Bo ja na pewno nie. Śmiać to się można było z tej reformy ligi, z której teraz się wycofujemy. Oświadczam, że zmarnowaliśmy przez to pięć lat w polskiej piłce. Z pięćdziesięciu młodych zawodników przez to przepadło. Ale nie będę się dziś rozwodził, to temat na dłuższą rozmowę.

 

Co dalej z Lechią. Znów powinni zmienić trenera?

 

Przecież już zmienili. Najgorsze jest to, że w ciągu dwóch lat cztery razy zmienia się trenera od przygotowania fizycznego. Organizm sportowca to nie jest rzecz, przy której można tak bezkarnie majstrować. Pewnych procesów nie da się przyspieszyć. Być może tutaj jest pies pogrzebany. Wbrew pozorom dobrze, że już w najbliższy piątek będą derby z Arką Gdynia. Doskonały moment aby przejść katharsis, oczyścić się. Nie będzie jednak łatwo, bo Arka jest teraz na przeciwległym biegunie. Co prawda przegrała z Legią, ale gra dobrze. Gdyby Zbozień strzelił na 1:0 to by Legię Arka opierniczyła i Romeo nie mógłby wciskać tych swoich bajerów.

Cezary Kowalski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze