Zaczęło się koszmarnie. Na rozpoczynającej mecz arenie – Cache – blask „Złotej piątki” z Sankt Petersburga całkowicie wygasł. Przed nami ponownie wystąpił skład pogrążony w kryzysie. Ekipa Filipa ‘NEO’ Kubskiego właściwie nie była w stanie przebić się przez mur chińskiej defensywy, całkowicie oddając grę w ręce rywali. To Azjaci kontrolowali wszystko, co dzieje się na serwerze. Po stronie antyterrorystów zawodnicy Flash zdobyli aż dwanaście punktów. Zwieńczenie dzieła w ofensywie okazało się dla nich wyłącznie formalnością. Bezradność biało-czerwonych kuła w oczy.

Na Mirage odegrało się zgoła inne przedstawienie. Virtus.pro zaczęło w końcu wytwarzać presję, odbierając oponentom wiele rund. Po pierwszej połowie (10:5) wydawało się więc, że inauguracyjna mapa była wyłącznie wypadkiem przy pracy. Szybko zaczęły się jednak problemy VP, bowiem po zmianie stron Chińczycy skrupulatnie zaczęli odrabiać straty. Nagle wysoka jeszcze chwilę wcześniej przewaga formacji znad Wisły całkowicie stopniała. Doszło do dogrywki. Z tej szczęśliwie to kadra Janusza ‘Snaxa’ Pogorzelskiego wyszła bez szwanku.

O wszystkim zadecydować miał Cobblestone – niezwykle zacięty od początku do samego końca. Łeb w łeb szły zespoły marzące o tym, by zbliżyć się do fazy pucharowej. I choć Polacy nie raz znajdowali się w głębokim dołku, tym razem zwyciężyło doświadczenie. Po wygranej na twarzach reprezentantów Virtus.pro nie widać było jednak ogromniej radości. Cała piątka odetchnęła po prostu z ulgą po wyjątkowo wyczerpującym pojedynku.

Virtus.pro 2:1 Flash Gaming
Cache 4:16; Mirage 19:15; Cobblestone 16:13

Już jutro o godzinie 12:00 Virtus.pro podejmie natomiast Renegades. Sekcja ta nie bez problemów pokonała wcześniej HAVU Gaming.