W ostatnich pięciu ligowych spotkaniach pomiędzy Śląskiem i Koroną „żółto-czerwoni” tylko raz pokonali drużynę z Wrocławia – w połowie października 2015 r. Strzelcem jedynej wówczas bramki był Airam Cabrera. W pozostałych meczach wrocławianie dwukrotnie odnieśli zwycięstwo, a dwie potyczki zakończyły się podziałem punktów.

Na piątkowy mecz z Koroną do Kielc trener Jan Urban nie zabrał m.in. Sito Riery, Adama Kokoszki i Bobana Jovica. W drużynie gospodarzy nie zagrał Radek Dejmek, który nabawił się urazu w meczu z Lechią Gdańsk. Na ławce rezerwowych pojawił się natomiast powracający do zdrowia Jacek Kiełb.

 

Jako pierwsi szansę na zdobycie gola w dziewiątej minucie stworzyli goście. Po stracie Jakuba Żubrowskiego, Jakub Kosecki zgrał piłkę do wychodzącego na wolną pozycję Chrapka, jednak futbolówka po strzale pomocnika Śląska odbiła się od poprzeczki i pozostała na murawie. Korona odpowiedziała osiem minut później, kiedy po mocnym wrzucie piłki z autu, minimalnie nad bramką uderzył Mateusz Możdżeń.

W 25. minucie padła pierwsza bramka na kieleckim stadionie. Adnan Kovacevic prostopadle podawał do Niki Kaczarawy, którego w polu karnym nieprzepisowo zatrzymał Jakub Wrąbel. Sędzia Zbigniew Dobrynin wskazał na 11. metr, a rzut karny na gola zamienił Goran Cvijanovic.

Po zdobyciu bramki Korona przyspieszyła tempo. Jeszcze przed przerwą wynik próbowali podwyższyć Soriano i dwukrotnie Możdżeń, ale świetnie interweniował bramkarz Śląska. W zespole gości z dystansu uderzał Robert Pich, ale bez problemu z tym strzałem poradził sobie Maciej Gostomski.

W przerwie trener Urban postanowił wprowadzić Igora Tarasovsa, który zmienił Arkadiusza Piecha. Niewiele jednak pomogło to gościom, ponieważ kielczanie coraz częściej gościli pod polem karnym Śląska.

W 66. minucie kibice zgromadzeni na kieleckim stadionie po raz drugi obejrzeli gola zdobytego przez Koronę. Z lewej strony boiska w pole karne dośrodkował Ken Kallaste, piłkę głową na długi słupek zgrał Mateusz Możdżeń, a wynik na 2:0 podwyższył Nika Kaczarawa. To trafienie ewidentnie podcięło rywalom skrzydła, ponieważ sześć minut później było już 3:0. W zamieszaniu pod polem karnym Śląska najlepiej odnalazł się Cvijanovic, który zdobył swoją drugą bramkę w tym meczu.

Sytuacja podopiecznych trenera Urbana pogorszyła się jeszcze bardziej w 88. minucie, kiedy ze względu na kontuzję boisko opuścił Dorde Cotra, a wrocławianie, z racji wykorzystanego limitu zmian, musieli kończyć mecz w dziesiątkę.

Chociaż do końca spotkania pozostawało jeszcze kilka minut, Korona nie potrafiła wykorzystać tej przewagi i mecz zakończył się jej zwycięstwem 3:0.

 

Korona Kielce – Śląsk Wrocław 3:0 (1:0)

Korona: Maciej Gostomski - Łukasz Kosakiewicz, Bartosz Rymaniak, Adnan Kovacevic, Ken Kallaste - Marcin Cebula (68. Ivan Jukic), Jakub Żubrowski, Mateusz Możdżeń, Goran Cvijanovic – Elia Soriano (62. Jacek Kiełb), Nika Kaczarawa (75. Elhadji Pape Diaw).
Śląsk: Jakub Wrąbel - Robert Pich (69. Łukasz Madej), Piotr Celeban, Mariusz Pawelec, Dorde Cotra - Arkadiusz Piech (46. Igor Tarasovs), Dragoljub Srnic (75. Maciej Pałaszewski), Michał Chrapek, Kamil Vacek, Jakub Kosecki - Marcin Robak.

Bramki: 1:0 Goran Cvijanovic (26–karny), 2:0 Nika Kaczarawa (66), 3:0 Goran Cvijanovic (72).

Żółta kartka: Marcin Cebula (Korona).

Sędzia: Zbigniew Dobrynin (Łódź). Widzów: 8 147.