Joshua kontra Wilder. Bliżej czy... dalej?

Sporty walki
Joshua kontra Wilder. Bliżej czy... dalej?
fot. PAP

Ponieważ nie ma sensu opisywania “walki” mistrza świata World Boxing Council Deontay’a Wildera (39-0, 38 KO) z Bermane Stiverne, popatrzmy jakie są realne szanse na zrobienie obecnie największej walki we współczesnym boksie – pojedynku „Bronze Bombera” z Anthony Joshuą (20-0, 20 KO). To, że chcą tego kibice, na pewno dziennikarze, to jednak za mało – walki robią promotorzy i stacje telewizyjne. Chciałbym napisać, że z Joshua-Wilder będzie inaczej, ale chwilowo niewiele na to wskazuje.

Walki, na które wszyscy czekają mają to do siebie, że zwykle są za późno. Z wyjątkiem bitwy Giennadij Gołowkin - Canelo Alvarez, te największe, jak Floyd Mayweather Jr kontra Manny Pacquiao, zostały zrobione nie wtedy, kiedy obie strony są u szczytu kariery, ale kiedy zarówno pięściarze, a przede wszystkim ich promotorzy już swoje na gwiazdach zarobili. Eddie Hearnowi, prowadzącemu karierę Joshuy, do spotkania z mistrzem nokautu z Alabamy wcale się nie spieszy. Eddie umie liczyć - sprzedałby 50 tysięcy biletów i mnóstwo PPV na ulubieńca Wielkiej Brytanii, gdyby ten ostatni miał się bić z kimś wybranym z tłumu kibiców. Już przed wygraną z Władymirem Kliczko, chodziło się „na Joshuę”, a teraz bilety sprzedaje się jeszcze łatwiej.


Kolejka do Joshuy...


... wcale nie zaczyna się od Wildera. Chętnych jest więcej, a najbardziej lukratywna opcja to Tyson Fury. „Król” ma osobowość, też wygrał z Władymirem, polaryzuje kibicowskie opinie w Anglii sto razy bardziej niż „tylko” nokautujący Deontay Wilder. „Walka Joshua – Wilder byłaby niczym w porównaniu do walki Anthony’ego z Tysonem Fury. To byłaby największa walka w historii Wielkiej Brytanii. Dwa zupełnie inne charaktery, zupełnie inne style, dwóch niepokonanych ciężkich, dwóch mistrzów ze wszystkimi pasami” – ekscytował się przed kamerami SKY TV Eddie Hearn. „AJ chce dać kibicom walki, których najbardziej chcą, a nie ma niczego większego niż Joshua-Fury. Usiądziemy wspólnie z Tysonem i Anthony, porozmawiamy jak to zrobić”.


Na koniec rozmowy padło z ust Hearna największe ostrzeżenie dla tych, którzy spodziewają się szybkiej walki z Wilderem: „Na razie walka Joshua-Wilder nie jest aż tak wielka (w odczuciu fanów) jak powinna być. Joshua ma przed sobą 7-8 lat. Zdąży walczyć ze wszystkimi. Trzeba tylko ustalić z kim i gdzie”.


Hearn jako zaporę do Joshuy zupełnie bezsensownie (dla Wildera) wpycha Dilliana Whyte, który poza tym, że przegrał dwa lata temu, z o niebo słabszym niż dziś Joshuą przez KO, niczym specjalnym się nie wyróżnia. Nie licząc oczywiście obrażania w mediach społecznościowych, bo tutaj jest w elicie. Do Anglii chętnie pojedzie też champion WBA Joseph Parker, który pomimo mistrzowskiego pasa jest postacią anonimową. Na pokazywanie ostatniej walku championa, z kuzynem Tysona, Hughie Fury’m nie skusiła się żadna poważna telewizja, więc boksował na YouTube. Za wyjście na ring z Joshuą, przynajmniej kasa by się zgadzała.


Bronze Bomber i jego ekipa...


...chcą Anthony Joshuę znacznie bardziej niż Eddie Hearn. „Pewnie, że jak będzie trzeba, to pojadę do Anglii. Przecież chciałem walczyć nawet w Moskwie!” – odpowiadał po zniszczeniu Stiverne Deontay Wilder, pytany czy zgodziłby się bić poza USA. „Bronze Bomber” wyzywa Joshuę na walkę już od roku, teraz zadeklarował przeciwko niemu wojnę: „Akceptujesz moje wyzwanie?!”


Eddie Hearn i Lou DiBella, doradca Wildera bardzo się nie lubią, więc Lou, pięściami swojego zawodnika bardzo chętnie by szefowi „Matchroom Sport” utarł nosa. Normalnie nie miałoby to wielkiego znaczenia, ale DiBella ma za sobą szefa Showtime Sports - Stephena Espinozę, który ma kontrakty TV zarówno z Wilderem jak i Joshuą. Espinoza walkę obu pięściarzy zrobiłby zaraz, bo jest – słusznie zresztą – przekonany, że walka byłaby tak dobra, że rewanż też by się świetnie w PPV sprzedał. Wszyscy w tym biznesie umieją liczyć: pierwsza walka miałaby się obyć w Anglii, rewanż w USA, czyli podwójne wpływy z pay-per-view po obu stronach Oceanu, w najlepszym czasie antenowym, zrobiłyby ze wszystkich bogaczy.


Nie mam z tym żadnego problemu, bo obaj pięściarze na wielkie pieniądze zasługują. Na ringu to i tak nie miałoby żadnego znaczenia. Ale zróbmy to w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy, a nie kilku lat...

Przemek Garczarczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze