"Reprezentantowi Francji nie wypada wykonywać takich gestów"

Piłka nożna
"Reprezentantowi Francji nie wypada wykonywać takich gestów"
fot. PAP

Oj działo się w 12. kolejce Ligue 1. Strzelono aż 34 bramki. Kluby czołówki, PSG, Monaco, Marsylia i Lyon zdobyły aż 21 bramek nie tracąc żadnej.

PSG nie zwalnia tempa, rok temu męczyło się na stadionie imienia Raymonda Kopy w Angers zwyciężając z trudem 2:1. Tym razem rozniosło gospodarzy aż 5:0. Główną rolę odegrał powracający do formy z Monaco, Kylian Mbappé. Ale dużą gwiazdą sobotniego popołudnia był Edinson Cavani, autor dwóch bramek. Były to trafienia nr 100 i 101 od kiedy Urugwajczyk występuje nad Sekwaną. Przypomnijmy, że został wykupiony z Napoli za 64 miliony euro w lipcu 2013 roku. El Matador z 13 bramkami przewodzi w tabeli strzelców dzieląc pierwsze miejsce z Kolumbijczykiem Radamelem Falcao z Monako, który pauzował juz trzeci mecz z powodu kontuzji.

Cavani gra ostatnio jak z nut, szczególnie wtedy kiedy nie czuje oddechu Neymara nieobecnego w tym meczu. Haruje w obronie i jest skuteczny na polu karnym przeciwnika. Walczy na całym boisku, tak jak reprezentant Polski Robert Lewandowski. Pojedynek tych dwóch wielkich gwiazd zapowiada się pasjonująco na PGE Arena w Warszawie w najbliższy piątek. Warto będzie to zobaczyć, bo Urugwajczyk jest również jednym z trzech kandydatow PSG, oprocz Mbappé i Neymara, do Złotej Piłki France Football. Forma Cavaniego to również wielki sprawdzian dla Kamilka Glika i całej obrony bialo-czerwonych na siedem miesięcy przed rosyjskim mundialem.

101 strzelonych bramek w Ligue 1 daje mu wysoką średnią w ostatnich czterdziestu latach historii pierwszej ligi francuskiej. Cavani strzela 0,7 bramki na mecz i jest na czwartym miejscu. Na pierwszym dalej utrzymuje sie Zlatan Ibrahimovic ze średnią 0,93/mecz przed Falcao (0,78). Ciekawostką jest piąta lokata Andrzeja Szarmacha. Kiedy grał w Auxerre jego średnia wynosiła 0,64 bramek na mecz.

Kamil Glik miał tym razem spokojny dzień w meczu z Guingamp. Nie napracował się zbyt wiele, bo rywal grał słabo. Otrzymał od l’Equipe notę 6 w skali 1/10 - zadowalający występ. Pozwoliło mu to utrzymać wysoką średnią 6,09, co daje mu również wysoką, ósmą pozycję wśród wszystkich sklasyfikowanych piłkarzy Ligue 1.

Wśród zaledwie ośmiotysiecznej widowni na stadionie Ludwika II, zabrakło tym razem kibica numer 1, księcia Alberta II. Był natomiast obecny rosyjski oligarcha i właściciel klubu Dimitri Ryboloview, zamieszany ostatnio w handel dziełami sztuki i mający problem z monakijskim urzędem sprawiedliwości. To jeden z powodów absencji księcia, który chce uniknąć kontaktów z tajemniczym Rosjaninem.

Dużo emocji spodziewano się po 115. derbach Rodanu i Loary pomiędzy Saint-Etienne i Olympique Lyon. Nigdy, w 65-letniej historii derbów, nie doszło do tak wysokiego w swoich rozmiarach wyniku. Az 5:0 wygrał Olympique znad Rodanu. Doszło także do incydentów w "Zielonym Kotle", który zgromadził na trybunach aż 40 000 widzów. Autor dwóch bramek i kapitan zespołu Lyonu Nabil Fekir, zdjął koszulkę z radości, jednak zamiast okazać swoją radość 850-osobowej grupie swoich kibiców prowokował kibiców Zielonych.

Mecz został przerwany na 47 minut z powodu wtargnięcia kibiców Saint-Etienne na murawe. Trzeba zrozumieć wyraźnie sfrustrowanych kibiców, których dodatkowo rozjuszyła fatalna postawa swoich ulubieńców. Na pewno oba kluby zostaną surowo ukarane, a reprezentantowi Francji nie wypada wykonywać takich gestów. Po meczu Fekir chciał się wytłumaczyć z nadmiernej radości ze zdobytej bramki: "Wiem, że nie bylo to potrzebne, ale to tylko futbol i nie było z mojej strony żadnej złośliwości". Ciekawe czy tego samego zdania będzie komisja dyscypliny Ligue 1.

Tadeusz Fogiel, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze