Cavani: Lubię obserwować ptaki, zaraził mnie tym kuzyn

Piłka nożna
Cavani: Lubię obserwować ptaki, zaraził mnie tym kuzyn
fot. PAP

W piątek na PGE Narodowym powinien dać pokaz swoich strzeleckich umiejętności. Edinson Cavani, inaczej mówiąc El Matador, spróbuje strzelić 40 bramkę dla Urugwaju w swoim 98. występie. Czy mu się to uda, wiele będzie zależeć od Kamila Glika i jego partnerów w obronie. Muszą mieć się na baczności, bo Cavani jest ostatnio w wielkiej formie.

Jego strzeleckie cechy są powszechnie znane, ale poznajmy lepiej Cavaniego jako człowieka, który rzadko mówi o sobie, jest skryty. W ostatnim numerze francuskiego wydania "Gala" mówi o wszystkim, tylko nie o piłce. Poniżej ciekawsze fragmenty wywiadu.


Pana życiowa pasja nie ma nic wspólnego z futbolem - o co chodzi?

Natura w ogólności, a ptaki w szczególności, to moja wielka pasja. Od zawsze. Lubię je obserwować z lornetką w ręku. Kiedy byłem małym chłopcem zacząłem się nimi interesować. Miałem kuzyna koło Salto, który hodował egzotyczne gatunki. Teraz kiedy mam chwilę wolnego czasu, jadę 40 km od Paryża do przyjaciela, gdzie mogę je obserwować w spokoju.

Środowisko, w którym żyją piłkarze jest na antypodach rzeczywistości. Trudno się z niego wyrwać. Powrócić do rzeczywistości. Powrócić do rzeczy zasadniczych?

Tak, jesteśmy uprzywilejowani i to prawda, że trudno jest się oderwać od życia w dobrobycie, w luksusach. Jednak to wszystko jest takie sztuczne. Dobrze, że rodzice wpoili mi prosty sposób patrzenia na różne rzeczy. Stąd ciągła potrzeba powrotu do Urugwaju, by się zrelaksować i podładować psychicznie. Wakacje są cenne, bo wtedy mogę spotkać się z najbliższymi i popracować na polu ze zwierzętami. Tak jak w dzieciństwie. To upewnia mnie w przekonaniu, że się nie zmieniłem.

Kiedy przyjeżdża pan do Salto na wakacje, jedzie pan 400 km autokarem, szybciej byłoby samochodem.

Wolę takie rozwiązanie, nie muszę prowadzić samochodu, ludzie mnie rozpoznają, rozmawiam z nimi, robię sobie zdjęcia, wszystko jest ok.

- Czy przekazał pan tę miłość do natury swoim dzieciom?

- Od pięciu lat żyję daleko od nich. Są z ich matka w Neapolu. Chciałbym spędzić z nimi więcej czasu, ale niestety przeżywają trudności z powodu rozstania. Jednak czas leczy rany. Kiedy są u mnie, w Paryżu, zabieram je na treningi lub na mecze. To, że jestem powszechnie znany jest dla nich jeszcze abstrakcją. Batista ma sześć lat, Lucas cztery, nie rozumieją jeszcze dlaczego ludzie mnie zatrzymują na ulicy i robią sobie ze mną zdjęcia.

- Gdyby nie był pan gwiazdą piłki nożnej, jakie byłoby pana życie?

- To proste, chciałbym uprawiać ziemię.

- Czy odczuwa pan fakt, ze jest pan trochę innym piłkarzem, bardziej tajemniczym?

- Wiem co się o mnie mówi, że jestem spokojny i raczej wstrzemięźliwy. Ludzie myślą, że jestem z natury samotnikiem, a ja nie lubię samotności. Szukam tylko kontaktu z ludźmi, którzy podzielają moje wartości, moje upodobania, pochodzące od rodziny.

- O czym pan myśli, kiedy szykuje się pan do wykonania karnego, jak pan radzi sobie z presją?

- Oddaję się w ręce Boga, bo to ważny moment nie pozwalający na negatywne myśli lub stres. Koncentruję się na trajektorii mojego strzału.

A kiedy wybucha radość, co pan odczuwa?

- To wyzwolenie i zwykła satysfakcja, bo to przecież moja rola zdobywać bramki. Nie mam prawa zawieść kibiców.

Tadeusz Fogiel z Paryża, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze