Piłka nożna

Nawałka potrzebuje Kownackiego! Młodzieżówka...

Adam Sławiński: Za panem kilka miesięcy w roli selekcjonera. Jaka jest największa różnica pomiędzy pracą w klubie, a w reprezentacji?

 

Czesław Michniewicz: Przede wszystkim brakuje codziennego, bezpośredniego kontaktu z zawodnikiem. Brakuje jednostek treningowych. Teraz jeżdżę, obserwuję piłkarzy, rozmawiam z trenerami. Jest to bardzo miłe, cały czas się przemieszczam. Mamy dobry przepływ informacji ze sztabem. Uczciwie informujemy zawodników, czy będzie powołanie. Natomiast to co jest w tej pracy nowego, to mała liczba treningów. Przeszkadza to, kiedy trzeba sobie poradzić z problemami, które były widoczne w poprzednim meczu. Wszyscy selekcjonerzy tak mają. Cieszę się z tej pracy, bo to przyjemne, ale też wymagające, bo kibicuje nam cała Polska.

 

Mimo że ma pan mało czasu, to jednak stara się pan przygotować zespół do gry w kilku ustawieniach.

 

 

Tak, pracujemy nad kilkoma wariantami. Oczywiście tym podstawowym jest ten 4-3-1-2. Tak graliśmy z Gruzją i Litwą. Na Finlandię zmieniliśmy ustawienie na trójkę obrońców, ale to było też podyktowane meczem z Danią. Chcieliśmy przećwiczyć ten wariant, bo grają 3-4-3 i każdemu to sprawia dużo problemów. Nie udało się wygrać z Finlandią, ale na pewno nie przez ustawienie. Mieliśmy sytuacje, duży procent posiadania piłki, ale nie ustrzegliśmy się błędów i nie wynikały one z niezrozumienia taktyki, a z niefrasobliwości.

 

Martwiła przede wszystkim zła gra w środku pola. Z czego to wynikało? Z Gruzją potrafiliśmy grać szybo, kombinacyjnie.

 

 

Ten mecz był rozgrywany w innych warunkach. W Łodzi (red. z Finlandią) woda stała na murawie, boisko było nasiąknięte i musieliśmy szukać prostszych rozwiązań. Choć zgodzę się, że zabrakło tej małej gry kombinacyjnej, bo w ten sposób kreowaliśmy sytuacje.

 

Przed nami mecz z Wyspami Owczymi. Przede wszystkim zwraca pan uwagę swoim zawodnikom, że to trudny teren. Sztuczna murawa i mocno wiejący wiatr.

 

 

Tak, ale trzeba też zauważyć, że piłka odbija się jak piłka kauczukowa, którą pamiętamy z dzieciństwa. Odbija się od murawy trzy, cztery razy, gdy na normalnym boisku odbiłaby się raz. Piłkarze Wysp Owczych z tego korzystają. To taki mecz pułapka. Jeśli wygramy, to wszyscy powiedzą, to tylko Wyspy Owcze. Natomiast jeśli powinie nam się noga - jak to możliwe? Dlatego mówiłem zawodnikom, że muszą być maksymalnie skoncentrowani.

 

Duńczycy chyba nas się boją. Powołali Kaspera Dolberga, a na naszym zgrupowaniu pojawił się ich analityk.

 

 

Może nie boją, ale na pewno doceniają. Wiedzą, że to właśnie Polska może pokrzyżować im plany. Tego, że ktoś z duńskim paszportem zamelduje się w Gniewinie... tego się spodziewaliśmy. Podobnie było przed meczem pierwszej reprezentacji z Danią. Nam to w niczym nie przeszkadza nikt mu tego nie zabrania, ale ja go jeszcze nie widziałem.

 

To będzie jedyny mecz, w którym zagramy z kontry. To dla utrudnienie czy nam taka gra odpowiada?

 

Możemy się spodziewać przewagi Duńczyków w posiadaniu piłki. Wykorzystują całą szerokość boiska, grają szybko na jeden, dwa kontakty. My jednak jesteśmy przygotowani, żeby przeciwstawić się umiejętną grą w defensywie. Nie ograniczymy się tylko do przeszkadzania. Na pewno nie rzucimy się na Duńczyków i pozwolimy wyprowadzać kontrataki. Tego chcemy uniknąć. To ciekawa konfrontacja. Z takim rywalem nie graliśmy. Tak jak powiedział selekcjoner Litwy, co ciekawe Duńczyk, to inny świat piłkarski. Zobaczymy. Zderzymy się z tym światem. Mam nadzieję, że nie będzie to bolesne.

 

Dlaczego zabrakło powołania dla Bartłomieja Drągowskiego?

 

Rozmawiałem z nim. Jeszcze przed pierwszym powołaniem byłem o niego w Fiorentinie. Przyjeżdżał na mecz z Gruzją wiedząc, że będzie podstawowym bramkarzem. W tym czasie rozgrywał sparingi, zagrał z Realem. Na kolejne zgrupowanie przyjechał już nie rozgrywając żadnego spotkania. To nie jest tak, że zremisowaliśmy 3:3 z Finlandią i mieliśmy pretensje do Bartka, dlatego nie zagrał z Litwą i teraz nie dostał powołania. Po prostu uznaliśmy, że poszukamy kogoś kto gra regularnie. Ustaliliśmy, że jeśli nie wystąpi w żadnym meczu, to zostanie powołany do kadry U-20. To dla niego korzystniejsze rozwiązanie, jeśli zagra 90 minut z Portugalią. U nas nie byłby pierwszym wyborem.

 

Na ten najważniejszy mecz z Duńczykami założy pan garnitur czy tradycyjnie dres?

 

Na Wyspach Owczych na pewno wystąpię w dresie. Będzie mi się swobodniej poruszało w deszczu i wietrze, który tam jest. A w Gdyni... Jeśli mecz odbywa się w Gdyni, to się jeszcze zastanowimy. (Michniewicz mieszka w Gdyni - przyp. red.)

 

Na ostatnim zgrupowaniu mówił pan zawodnikom, że trzech z nich może pojechać na mundial. Chętnych na te trzy miejsca jest wielu.

 

 

Zażartowałem w Grodzisku, kiedy oglądaliśmy z drużyną mecz pierwszej reprezentacji z Czarnogórą, że trzech z nich może pojechać na mistrzostwa świata. Karol Świderski powiedział wtedy... "To jeszcze dwóch, ja i dwóch". Życzę swoim zawodnikom, żeby byli w kręgu zainteresowań selekcjonera. Pamiętajmy, że są tylko 23 miejsca. Wiem, że Adam Nawałka będzie na naszym meczu z Duńczykami i to będzie szansa dla naszych piłkarzy, żeby mu się pokazać.

 

Cała rozmowa z Czesławem Michniewiczem do obejrzenia w załączonym materiale wideo.