Irlandia nie ma swojego Christiana Eriksena. Ba! Nie ma nawet swojego Simona Kjaera. Ma za to szereg piłkarzy występujących w średnich angielskich klubach, z których żaden nie boi się włożyć głowy między nogi rywala. Ten dwumecz w ogóle będzie należał do tych z gatunku "fizycznych" - średnia wzrostu obu zespołów wynosi tyle samo, czyli 184,3 centymetra. Za Skandynawami przemawiają jednak indywidualności.

Eriksen to już bowiem najwyższy światowy poziom. Miejsce w TOP 5 obecnie występujących "dziesiątek" należy mu się z urzędu. Duńczyk dwa ostatnie sezony Premier League kończył z 15 asystami na koncie, a przecież jego wielkim atutem jest także piekielnie silny strzał daleka, o czym świadczy choćby kapitalny gol z 1 września, który pewnie do dziś pojawia się w koszmarach Łukasza Fabiańskiego. Według serwisu transfermarkt.de, Duńczyk jest warty więcej niż połowa obecnej kadry Irlandczyków.

Kto z Irlandii? Pewnie byłby to James McCarthy, który talent posiada niekwestionowany, ale ze względu na fakt, że po kontuzji nie wrócił jeszcze do wyjściowego składu Evertonu, nie możemy stwierdzić, że w meczu z Danią rzeczywiście będzie postacią kluczową. W tej roli pewnie znów będzie musiał odnaleźć się James McClean, który przesądził o wygranej z Walią (1:0), ale którego ogólna piłkarska charakterystyka nie robi większego wrażenia.

Wychodzi na to, że największą siłą Irlandczyków w tym starciu będzie więc ambicja.

Transmisja meczu Dania - Irlandia od godz. 20:35 w Polsacie Sport. Komentują: Mateusz Borek i Tomasz Hajto.