„Nigdy nie widziałem, aby trybuny strzeliły bramkę” powiedział niedawno Andrea Pirlo po pierwszym meczu barażowym do mistrzostw świata 2018 w Rosji. W Szwecji gospodarze wygrali 1:0, a Włosi zagrali bardzo słabo i zdaniem wielu wyglądali na przestraszonych. Ekipa Ventury apeluje do kibiców, aby ci stworzyli niesamowity doping i pomogli piłkarzom w takiej postawie jakiej zabrakło w Sztokholmie. Patronat San Siro, Giuseppe Meazza (dwukrotny mistrz świata, były piłkarz Interu i AC Milan) nie strzeli za nich decydującej bramki, ale faktycznie jego duch może pomóc rodakom. Są ku temu co najmniej trzy powody – stadion o największej pojemności we Włoszech, publiczność, która jest przyzwyczajona do tego typu spotkań oraz fakt, że na obiekcie Interu oraz AC Milan kadra narodowa jeszcze nie przegrała.

Włoscy kibice oraz dziennikarze mają świadomość, że to może nie wystarczyć, bowiem nawet przy zwycięstwie gospodarzy 2:1 czterokrotnych mistrzów świata zabraknie na przyszłorocznym mundialu. Ci sami kibice oraz dziennikarze wierzą jednak, że magia stadionu, jego historia, patron wskrzesi u piłkarzy większą pewność siebie – tak aby dokonać „małej rimonty”, czyli odrobić straty.

W swojej 119-letniej historii włoska kadra piłkarska rozegrała 56 spotkań w Mediolanie. San Siro istnieje od 1926 roku. Wcześniej reprezentanci Italii grali na stadionie Arena Civica, którego gospodarzem był AC Milan. Wówczas Squadra Italia przegrała dwa mecze – dwukrotnie z reprezentacją Węgier w 1911 oraz 1925 roku. Po raz pierwszy Włosi zagrali na San Siro w 1927 roku, kiedy to zremisowali z Czechosłowacją. Azzurri nigdy tam nie przegrali. W 42 meczach zainkasowali 32 zwycięstwa i 10 remisów, wliczając wszystkie starcia począwszy od tych towarzyskich, a skończywszy na tych mistrzowskich jak np. Mundial 1934. Italia sześciokrotnie przegrała na Stadio Olimpico, trzykrotnie na Stadio San Paolo, ale nigdy na San Siro. To istna forteca.

W drodze na mundial Włosi grali na San Siro siedmiokrotnie i odnieśli siedem zwycięstw. Za każdym razem były to jednak kwalifikacje, nigdy baraże.

1. W marcu 1934 roku rywalem była Grecja. Mecz zakończył się zwycięstwem gospodarzy 4:0, a dwa gole zdobył późniejszy patronat tego obiektu Giuseppe Meazza. Trzy miesiące później na tym stadionie Italia zagrała półfinał mistrzostw świata z Austrią, który był przystankiem do finału w Rzymie wygranym przez miejscowych.

2. W 1954 roku Włochy wygrywają 5:1 z Egiptem.

3. W 1957 roku reprezentacja Włoch triumfuje 3:0 z Portugalią. Na kolejne starcie eliminacyjne do mundialu na tym stadionie trzeba było czekać do...

4. … 1993 roku, kiedy to Italia dowodzona przez Arrigo Sacchi znowu zmierzyła się z Portugalią. Zwycięską bramkę zdobył Dino Baggio. To spotkanie zapewniło gospodarzom pierwsze miejsce w grupie i awans na mistrzostwa świata, które skończyły się wicemistrzostwem.

5. W 2000 rywalem Włochów była Rumunia. Gospodarze pod batutą Giovanni Trapattoniego wygrali 3:0 w drodze na mundial w Korei i Japonii.

6. W 2005 roku dublet Andrei Pirlo pozwolił pokonać Szkotów 2:0. Nieco ponad rok później Włosi świętowali mistrzostwo świata.

7. I wreszcie ostatni mecz, który odbył się w 2012 roku i zakończył się zwycięstwem włoskiej ekipy 3:1 przeciwko Danii.

W sumie Włosi zdobyli 21 bramek i stracili tylko dwie. Cztery ostatnie spotkania na San Siro to jednak tylko jedno zwycięstwo i i cztery remisy. Warto podkreślić, że przeciwko potentatom. Z Francją 0:0, dwukrotnie z Niemcami 1:1 oraz 0:0, 1:1 z Chorwacją. Wracając do teraźniejszości, ekipa Ventury w żadnych z pięciu ostatnich meczów nie strzeliła więcej niż jednego gola. Włosi czują się jednak zjednoczeni, grają u siebie i w poniedziałkowy wieczór 70 tysięcy kibiców razem z Meazzą będzie dopingować ich na stadionie, natomiast 60 milionów obejrzy ten mecz przed telewizorami. Czy San Siro uchroni swoją reprezentację przed blamażem i wyciągnie pomocną dłoń kolejny raz? Chyba nawet sam Pirlo nie miałby nic przeciwko.

Transmisja meczu Włochy – Szwecja w poniedziałek od 20:35 w Polsacie Sport.