Kubotowi i Melo od samego początku wyraźnie nie szło, co potwierdza aż pięć przegranych gemów na otwarcie meczu. Melo potrafił wyrzucać w aut nawet proste smecze przy siatce... Zwycięstwo w pierwszym secie było więc dla ich rywali formalnością, a partia skończyła się wynikiem 6:2 dla Szkota i Brazylijczyka. Nieco lepiej numerom jeden rankingu ATP poszło w partii drugiej, jednak początek zapowiadał szybki koniec meczu. Dopiero przy stanie 0:3 rywali udało się przełamać i wyrównać stan drugiego seta.

Kubot i Melo mieli wszystko, by wyrównać stan meczu i przedłużyć go o trzecią partię, jednak przy stanie 40:15 na 5:5 doszło do prawdziwego kataklizmu. Brazylijczyk "popisał się" podwójnym błędem serwisowym, nie trafił z challenge'm, a w ostatniej piłce spotkania sprytniejsi byli rywale. Polsko-brazylijska para przegrała trzy piłki z rzędu i musiała uznać wyższość duetu Murray/Soares.

Kubot i Melo oczywiście zagrają w półfinale ATP Finals mimo porażki. Polak i Brazylijczyk w pierwszym z sobotnich półfinałów (o godz. 13:00) zmierzą się z Amerykaninem Ryanem Harrisonem i Nowozelandczykiem Michaelem Venusem, którzy jako jedyna niepokonana para zakończyli fazę grupową londyńskiego turnieju.

Kubot/Melo - Murray/Soares 0:2 (2:6, 4:6)