Siatkówka

PlusLiga: Twierdza w Bełchatowie nadal...

Jak poinformował "Przegląd Sportowy", Wlazły najprawdopodobniej ma pęknięte żebro. Według wstępnej diagnozy, będzie pauzował nawet cztery tygodnie. To oznacza, że nie wystąpi w pierwszych meczach Ligi Mistrzów. Co więcej, według czarnego scenariusza opuściłby także Klubowe Mistrzostwa Świata, które odbędą się w naszym kraju w dniach 12-17 grudnia.

 

Sztab medyczny PGE Skry Bełchatów zrobi wszystko, by jak najszybciej postawić byłego reprezentanta Polski na nogi. Pod jego nieobecność powinien występować Szymon Romać, grający do tej pory jedynie epizody.

 

- W tym przypadku nie ma żadnego działania, które mogą coś przyspieszyć. Dla nas to ogromna strata, bo w najbliższym czasie będziemy musieli radzić sobie bez naszego kapitana. Sportowcy występują z pękniętymi żebrami, ale nie zamierzamy w żaden sposób ryzykować zdrowiem zawodnika. Tym bardziej, że przed nami w grudniu Klubowe Mistrzostwa Świata - podkreślił prezes Konrad Piechocki w rozmowie z PAP.

 

Wlazły nabawił się kontuzji w zaległym meczu drugiej kolejki PlusLigi z Aluronem Virtu Wartą Zawiercie. W drugim secie zderzył się z Patrykiem Czarnowskim. Początkowo wydawało się, że nic groźnego się nie stało, ponieważ po krótkiej przerwie wrócił do gry i był jednym z najlepszych zawodników na boisku…

 

- Co prawda dokończył ten mecz, ale ból nie ustał do dziś. Badania wykazały podejrzenie pęknięcia żebra, ale więcej będziemy wiedzieć po tym, jak zejdzie obrzęk. W tej chwili najbardziej dokuczliwy jest ból, czekamy aż on ustanie i zobaczymy, w którą stronę to będzie szło – powiedział Piechocki.