O co chodziło, zobaczyliśmy w piątkowy wieczór, na wadze w Częstochowie. Bo dla mnie – i nie tylko - te 92 kilogramy wniesione na wagę przez Kassi to coś radykalnego.  Kassi wcale tak nie uważa, ale moim zdaniem Fred poszedł na całość. Ring pokaże czy miał rację.

 

Kiedy wrzuciłem na twittera informację o wynikach ważenia w Częstochowie, jeden z moich przyjaciół, który na boksie się znać musi bo jest bukmacherem, natychmiast przesłał mi SMS: „to nie pomyłka z wagą Freda?! To niemożliwe. W 2007 ważył 113 kilogramów”.  Kiedy odpisałem, że nie ma mowy o pomyłce, usłyszałem w odpowiedzi: „albo oszalał albo to geniusz”.

 

Podobnie jak mój rozmówca watpię by po ważeniu dramatycznie zmieniły się bukmacherskie przepowiednie – Adamek jest faworytem 4 do 1 – bo przeciętny kibic stawia na nazwisko, a to ostatnie ma pięściarz z Gilowic.  Ale znak zapytania jest, bo kto nie zna powiedzenia Tomka „jak  jestem szybki, to wygram z każdym!”. Przyjacielu - a jak nie będziesz szybszy, to co?

 

Z Kassim i jego trenerem rozmawiałem 24 godziny przed walką, przed północą, bo trzeba jak najdłużej przygotowywać organizm do godziny, kiedy wyjdzie się na ring. Nikt z jego teamu nie był zdziwiony, co jest tematem numer 1. „Słyszę, że promotorzy Polaka już spekulują, że Adamek będzie obijał jakiegoś cruisera. Może raczej powinni zacząć komentować fakt, jaką zawartość tłuszczu ma Fred, a jaką Adamek. Fred – około 3 procent. Adamek – pewnie z 10 albo 15”- mówił trener Chaz Aguilar.  „Zabierzcie Adamkowi tłuszcz i się okaże, że masę mieśniową mają taką samą... ale Fred nie będzie musiał nosić balastu po ringu. Myśleliście, że Kassi jest szybki oglądając go z Breazeale czy Arreolą? To było nic, bo musieliśmy na nich przybierać wagę, żeby nie dać się przepychać. To samo z Millerem, który na ringu miał ponad dwadzieścia kilogramów więcej od Freda. 101 kilogramów Adamka to dokładnie tyle, ile myśleliśmy, że wniesie na wagę. Nie uwierzę, że ekipa Adamka zgadła te 92 kilogramy Freda...”

 

Fred Kassi to – jak już kibice się przekonali – człowiek spokojny, który nie lubi wykrzykiwać pogróżek. Kiedy zapytałem  o ryzyko zejścia tak nisko z wagą, odparł spokojnie: „Jakie ryzyko? Nie przejmuję się zbytnio siłą ciosu Adamka. On nie jest - pod tym względem - porównywalny do żadnego z moich ostatnich rywali. Wiem, że jest twardy, że nigdy nie odpuszcza – szacunek. Porównuję jego siłę ciosu do mojej... choć ja chyba mam teraz bardziej naturalną wagę od niego, więc daję sobie lekką przewagę. Nie uważam siebie za super punchera, nie mówię, że  znokautuję Adamka. Uważam, że będę w stanie go wypunktować, pokonać polskiego bohatera jego najsilniejszą bronią.  Tomek, mam nadzieję, że lubisz szachy. Sędziowie – bądźcie uczciwi. Niech wygra lepszy”.