Cezary z Pazurem: Piłkarze Legii balują po całym mieście

Piłka nożna

Zimny, wyrachowany futbol krezusów z Warszawy kontra młodzieńcza fantazja piłkarzy z Zabrza. Mecz Legia – Górnik na szczycie Lotto Ekstraklasy, to także zderzenie dwóch trenerów z zupełnie innej bajki.

Największym problemem polskiej piłki nie są trenerzy pracujący w Lotto Ekstraklasie, ale ci szkolący młodzież. Nie mają też sensu dywagacje, czy lepsi są trenerzy polscy czy zagraniczni. Każdy jest zupełnie inny. W jednej i drugiej grupie znajdą się prawdziwi fachowcy i zwykłe prawdziwki. Z jednej strony mamy trenerów z trzeciej ligi w Niemczech czy Hiszpanii, z drugiej Marcina Brosza, który z pierwszoligowca zrobił rewelacyjnego beniaminka.

 

Co do Romeo Jozaka, trudno nie było być na samym początku sceptycznym, biorąc pod uwagę jego dotychczasowy dorobek, okoliczności przejęcia drużyny i wrażenie jakie zrobił na samym starcie. Nie owijajmy w bawełnę. To była kompromitacja. Trzeba jednak przyznać, że z tej spirali nieszczęść zręcznie się wyplątał. Legia tworzy sobie dwie, trzy sytuacje w meczu, wykorzystuje je i wygrywa. To oczywiście żaden zarzut. Pytanie tylko gdzie się podziała ta młodzież, którą miał rozwijać Chorwat.  Czy nie lepiej, mając na uwadze dłuższy dystans, przegrać dwa mecze z Szymańskim niż wygrać dwa z Hildeberto?

 

Trener Jozak w porównaniu ze swoimi wieloma poprzednikami sprzed lat ma też trudniej w jednej istotnej, ale bardzo delikatnej kwestii. Aby zlokalizować swoich balujących piłkarzy dawniej wystarczyło przyjść do nieistniejącego już baru Garaż. Dziś trzeba biegać po całym mieście.

Cezary Kowalski, SA, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze