A wpływ Kity na wizerunek francuskiej piłki klubowej coraz bardziej widoczny. Nic dziwnego, że dzienniki fachowe czy inne poświęcają mu coraz więcej miejsca.

 

Ostatnio l'Equipe przeprowadziło z polsko-francuskim biznesmenem obszerny wywiad, a w ślad za nim Le Parisien. Na półkach księgarskich ukazała się ostatnio książka zatytułowana "Tajemnice prezesów". Dużo można się dowiedzieć o życiorysie pana Waldemara, jak i innych znanych prezesów. Od kiedy Kita ściągnął do klubu Ranieriego włoskie media często goszczą w Nantes.

 

Korzystając z meczu PSG - Nantes w Parc des Princes, zapytaliśmy właściciela Nantes, co go skłania do dalszego prowadzenia klubu.

 

Tadeusz Fogiel: Ściągnięcie Claudio Ranieriego na brzeg Loary to był prawdziwy majstersztyk?

 

Waldemar Kita: Nie doszłoby do tego, gdyby Conceicao dalej pozostał w klubie. Ale przyjął propozycję z FC Port. Objęcie zespołu przez Włocha świadczy o jednym: Nasz klub liczy się na arenie międzynarodowej.

 

To chyba trochę Pana kosztowało?

 

Tak, ale to najwyższa półka światowa. Ma bogatą wizytówkę, ponad rok temu doprowadził średni Leicester City do tytułu mistrza Anglii.

 

W jednej z telewizji porównał go Pan do Mercedesa?

 

I taka jest rzeczywistość. Ale to było wypowiedziane w pewnym kontekście. Dziennikarz zapytał mnie, czy mógłbym porównać Der Zakariana z Ranierim. Odpowiedziałem mu, że to jakby porównać dwukonne Citroena (popularne i tanie samochody we Francji w latach 70') z Mercedesem. Na razie zespół zajmuje, mimo porażki w Paryżu, wysokie piąte miejsce. Cieszyłbym się, gdyby tak zostało do końca sezonu (śmiech).

 

Ściągnął Pan do klubu Nakoulme, a pozbył się Stępińskiego. Jak wytłumaczyć, że dawny piłkarz Ruchu Chorzów po niezłym początku nie umiał utrzymać rytmu?

 

Trudno mi to wytłumaczyć, ale poziom Ligue 1 okazał się dla niego za wysoki, więc nie było sensu zatrzymywać go dłużej w klubie. Może się sprawdzi w Chievo Verona. Z nami wiąże go jeszcze 3,5-letni kontrakt, ale ma wpisaną opcję kupna.

 

Został niedawno powołany do kadry przez Adama Nawałkę?

 

To było dla mnie zaskoczeniem, bo przecież w Veronie za dużo nie gra.

 

We wspomnianym wywiadzie mówił Pan również o próbie złowienia Roberta Lewandowskiego?

 

Zgadza się. Kiedy grał w Lechu, jego cena wynosiła milion euro, ale kiedy złożyłem propozycję, to cena szybka wywindowała do trzech. Na to się nie mogłem zgodzić.

 

Zaczął Pan jedenasty rok rządów w Nantes, zdradził również ambitne plany na przyszłość?

 

Chciałbym na terenach La Beaujoire, która mają ponad dwudziestohektarową powierzchnię, wybudować nowy 40000 tysięczny stadion.

 

La Beaujoire ma jednak swój urok?

 

Tak, ale nie odpowiada już normom UEFA.

 

W jaki sposób zamierza Pan tego dokonać?

 

Nowy stadion zostanie wybudowany na obecnym parkingu, a dopiero później La Beaujoire zostanie wyburzone. Na miejsuc powstaną również inne budowle jak klinika i domy mieszkalne oraz muzeum klubu.

 

To wszystko ma swój koszt?

 

Szacuje inwestycje zbliżoną do miliarda euro, kosztorys samego stadionu to 200 milionów.

 

Czy miasto weźmie udział w tej ogromnej inwestycji?

 

Wszystko powstanie ze środków prywatnych.

 

Pana relacja z władzami lokalnymi zdecydowanie się polepszyły. Z kibicami też wszystko zaczyna się układać, jak również z miejscową prasą?

 

Sytuacja sportowa klubu zdecydowanie się poprawiła. To mnie zachęciło do podjęcia nowych wyzwań.

 

Czyli na razie nie ma mowy o sprzedaży klubu?

 

Na to się nie zanosi w najbliższym czasie.

 

Kiedy pierwsze mecze na nowym stadionie?

 

Prace mają ruszyć wiosną 2019 roku i mam nadzieję, że potrwają najdłużej do 2022 roku, a w 2023, taką mam nadzieję, otrzymamy prawo do organizacji kilku meczów Pucharu Świata w rugby, który będzie miał miejsce we Francji.