Sądeczanie po raz ostatni z wywalczenia trzech punktów cieszyli się w 9. kolejce, gdy pokonali 1:0 Bruk-Bet Termalikę Nieciecza. Potem czterokrotnie remisowali i ponieśli trzy porażki. Ostatnie ich spotkanie z Lechem Poznań zakończyło się wynikiem 0:0. - Remis przed tym meczem bralibyśmy w ciemno, ale po jego zakończeniu był lekki niedosyt, gdyż mieliśmy okazje na zdobycie bramki. Do Gdyni jedziemy powalczyć o zwycięstwo, mamy nadzieję na przełamanie - powiedział dyrektor sportowy sadeckiego klubu Arkadiusz Aleksander.

Trener Mroczkowski również nie był w pełni zadowolony w uzyskanego wyniku w starciu z Lechem, ale z optymizmem patrzył w przyszłość. - Liczę, że w następnym spotkaniu uda nam się wygrać - zapowiedział. Przy wyborze składu Mroczkowski będzie miał nieco większe pola manewru. Po pauzie za kartki do jego dyspozycji będą dwaj kluczowi piłkarze – Grzegorz Baran i Michal Piter-Bucko. W Gdyni na pewno nie zagrają: Mateusz Cetnarski, który doznał kontuzji łydki w pierwszej połowie spotkania z Lechem oraz pauzujący za kartki Filip Piszczek. Poza tym dłuższa przerwa czeka Macieja Korzyma. Napastnik Sandecji ma złamaną kość piszczelową, a urazu doznał dwa tygodnie temu w sparingu z Bruk-Betem.

W Gdyni wiele będzie zależało od postawy Michała Gliwy, który w poniedziałek podpisał nowy, ważny do 30 czerwca 2019 roku, kontrakt. Bramkarz Sandecji w tym sezonie spisuje się znakomicie i ma najwyższy w ekstraklasie procent obronionych strzałów – 79,3.

Znaczną część ponad 700-kilometrowej trasy z Nowego Sącza nad morze piłkarze beniaminka pokonali Pendolino. Najpierw autokarem dotarli do Krakowa, a potem przesiedli na pociąg do Gdyni.

Po 17 kolejkach Sandecja, z dorobkiem 18 punktów, zajmuje dwunaste miejsce w tabeli. Arka ma 22 punkty i jest ósma. W poprzednim meczu pomiędzy tymi zespołami padł bezbramkowy remis.