Sokołowski: Nie czuję się bohaterem

Koszykówka
Sokołowski: Nie czuję się bohaterem
fot. PAP

Michał Sokołowski przyznał, że choć rozegrał najlepsze spotkanie w reprezentacji, to nie czuje się bohaterem wygranego przez polskich koszykarzy 70:60 meczu z Węgrami na inaugurację eliminacji mistrzostw świata. "To drużyna zwyciężyła" - podkreślił.

Skrzydłowy Rosy Radom był w piątek drugim strzelcem zespołu. Zdobył 14 punktów, trafiając pięć z siedmiu rzutów za dwa punkty, dwa z czterech za trzy i obydwa wolne. Miał także dwie zbiórki, dwie asysty, przechwyt i dwie straty. Przebywał na parkiecie ponad 25 minut, o kilkadziesiąt sekund krócej niż najlepszy strzelec biało-czerwonych Mateusz Ponitka (17 pkt).

"W pierwszej połowie zupełnie nam nie szło w ataku. W drugiej złapaliśmy rytm. Ciężko było się zgrać po zaledwie trzech dniach wspólnych treningów. Plusem było jednak to, że większość drużyny przygotowywała się razem w wakacje i znamy się dobrze" – powiedział po meczu Sokołowski.

Polacy rozpoczęli mecz jakby rozkojarzeni. Szwankował atak i mnożyły się błędy. W pierwszych dwóch kwartach popełnili osiem strat. Ich gra poprawiła się diametralnie w drugiej połowie, o czym świadczą wygrane trzecia i czwarta kwarta - 17:11 i 31:20.

"Mecz nie był ładny i takie mogą też być kolejne w sytuacji tzw. okienek na reprezentację, gdy na przygotowania mamy kilka dni" – przyznał 25-letni koszykarz.

Co wpłynęło na jego odmianę po przerwie, bo w początkowej fazie meczu niczym specjalnym się nie wyróżnił?

"W przerwie w szatni trener mówił, żebyśmy grali spokojnie. Wiedział, że ten mecz może tak wyglądać, że możemy nie trafiać. Mogą się przytrafić bardzo łatwe straty, brak komunikacji w obronie. Wierzył jednak, że potrafimy grać razem" - dodał.

Sokołowski, który jeszcze na początku krótkiego zgrupowania w Bydgoszczy nie ćwiczył z powodu drobnego urazu, poderwał zespół, szczególnie w czwartej kwarcie, w której zdobył wszystkie swoje punkty. On dał drużynie prowadzenie 41:40, pierwsze od długiego czasu, następnie trafił dwie ważne "trójki", wymusił też faul rywala w ataku.

Po spotkaniu chwalił go trener Mike Taylor.

"Jedne mecze są delikatne, inne bardzo fizyczne. Takie było dzisiejsze spotkanie - gra rękami, wypychanie na zasłonach. Michał w takiej grze zwykle się sprawdza i tak było dzisiaj. Jego fizyczność bardzo nam pomogła. Każdy z trenerów lubi tego typu graczy i daje im szanse" – ocenił amerykański szkoleniowiec na konferencji prasowej.

Sam zawodnik, wychowanek MKS MOS Pruszków, który w reprezentacji rozegrał 31 spotkań i w piątek przekroczył 100 zdobytych punktów (ma ich 105), zachowuje dystans do swoich wyczynów.

"Nie czuję się bohaterem. To drużyna wygrała. Ja się cieszę, że mogłem pomóc. To był mój najlepszy mecz w reprezentacji? Super, oby były lepsze" – zakończył Sokołowski.

Już w niedzielę w kolejnym meczu eliminacji MŚ biało-czerwoni zmierzą się w Kłajpedzie z Litwą. Początek spotkania o 18.30.

RM, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze