Rozmawiamy po pierwszym oficjalnym treningu polskiej reprezentacji w egipskiej El Gounie. Organizatorzy wyznaczyli naszym czas na wyciągu między 7 a 8 rano. Dość wcześnie, biorąc pod uwagę, że większość z nich miała w kościach już zarwaną noc przez wczesny wylot z Warszawy. Do tego dojazd do wyciągu, lekkie śniadanie, rozgrzewka. Czyli z odsypianiem podróży trzeba było poczekać. - Trening o 6 lub 7 rano? Znam to już dobrze. Często musiałam tak wcześnie jeździć do Brwinowa, żeby zdążyć poćwiczyć przed pracą - mówi z uśmiechem Ania, która w środowisku wakeboardowym wyróżnia się ogromnym zaangażowaniem i profesjonalnym podejściem. - Nie uważam się za profesjonalistkę, bo nie utrzymuje się z wakea. Mam pracę na pełen etat, prowadzę dom, mam narzeczonego, swoje życie prywatne. Ale daje radę trenować. Wystarczą chęci i można robić progres - mówi 32-latka, która na wakeu pływa dopiero od pięciu sezonów. I doszła do mistrzostwa.

To zaangażowanie to nie tylko trening sam w sobie. To robi przecież każdy. Ale Ania ma też dość mocno jak na amatora rozbudowany "sztab" ludzi, którzy pomagają jej w maksymalizowaniu swoich możliwości. A to wszystko przez... kontuzję. - Zaczęło się od momentu kiedy się przetrenowałam i naderwałam więzadła krzyżowe w kolanie. Zrozumiałam jak ważne jest, żeby dobrze przygotować ciało do wysiłku, czyli praca na siłowni. Do tego regeneracja, pomoc fizjoterapeuty. Od niedawna korzystam też ze wsparcia coacha mentalnego - Kasi Baranowskiej. Byłej mistrzyni Europy w pływaniu. Żeby dobrze nastawić głowę i poradzić sobie ze stresem - wylicza Ania, nie zapominając o swoim narzeczonym. Michał - także rider - uczy, doradza, towarzyszy, wspiera. Jest też oczywiście w Egipcie, by kibicować przyszłej żonie.

Oczywiście, że na takie zaangażowanie nie każdy może sobie pozwolić. Ale też nie każdy kto może decyduje się na taki krok. A tu - jak ta historia pokazuje - nie chodzi tylko o bycie najlepszym. Ale o bycie zdrowym i możliwie najlepszym jak najdłużej. Czyli ile tak właściwie? Ania zapewnia, że jeśli zrobi sobie przerwę na rodzinę (czyt. dziecko), to na pewno wróci. A mały berbeć będzie stałym bywalcem wyciągów. Trzymamy za słowo ;) Ale najpierw trzymamy kciuki. W poniedziałek Ania i pozostali nasi zawodnicy startują w kwalifikacjach Mistrzostw Europy i Afryki.