FIVB Klubowe Mistrzostwa Świata to jedna z najważniejszych tegorocznych imprez w siatkarskim kalendarzu. Osiem czołowych drużyn świata będzie rywalizowało w Polsce w dniach 12–17 grudnia. Wśród uczestników włoski gigant – Cucine Lube Banca Civitanova. Krzysztof Ignaczak rozmawiał z gwiazdą tej ekipy Draganem Stankoviciem.

 

Krzysztof Ignaczak: Kto wygra FIVB Klubowe Mistrzostwa Świata i dlaczego będzie to Lube?

 

Dragan Stanković: Nie powiedziałem, że będzie to Lube. Byłoby to dla nas świetne, ale to naprawdę trudne zawody. Myślę, że kandydatami do zwycięstwa są dwa zespoły: Sada Cruzeiro oraz Zenit Kazań. Te drużyny pokazały swoją klasę w ostatnich latach. Reszta ekip również ma szansę, my spróbujemy dać z siebie wszystko. Tak jak powiedziałeś: oby zwycięzcą było Lube.

 

Moim zdaniem macie szansę na zwycięstwo. Myślę, że Waszą mocną stroną jest serwis, więc nie bądź taki skromy. Czy masz jakieś rytuały przedmeczowe?

 

Niespecjalnie. Robię kilka rzeczy, które przypominają mi o ważnych osobach. Moja lewa skarpeta jest zawsze opuszczona do połowy. To przypomina mi o ważnej dla mnie osobie. Jeśli ro chcesz nazwać rytuałem, to tak właśnie jest.

 

Czym byś zajmował się w życiu, gdybyś nie został siatkarzem?

 

Przed siatkówką trenowałem koszykówkę i to była moja pierwsza miłość...

 

Michael Jordan?

 

Może nie Michael Jordan, ale ktoś z serbskich zawodników. W Serbii koszykówka jest bardzo popularna i jest dużo dobrych zawodników. Myślę, że byłby to mój pierwszy wybór. 

 

Więcej wywiadów Krzysztofa Ignaczaka jest dostępnych także na oficjalnym kanale Youtube KMŚ.