Pierwszy trener Kownackiego: Nie zawsze skupiał się tylko na piłce. Teraz jest inaczej

Piłka nożna

Dawid Kownacki po raz kolejny dał o sobie znać. Piłkarz Sampdorii Genua strzelił we wtorkowym meczu Pucharu Włoch dwie bramki i zanotował asystę. O jego początkach, charakterze czy planach Lecha Poznań na zbudowanie drużyny wychowanków porozmawiał z Polsatem Sport Wojciech Tomaszewski, pierwszy trener "Kownasia" i szkoleniowiec kadry U-18.

Jakub Komincz: Dawid Kownacki w kilku to słowach to...

 

Bardzo ambitny, pracowity chłopak, wcześnie świadomy, kim chce być w przyszłości. Od najmłodszych lat poświęcał się całkowicie treningom, na które musiał codziennie dojeżdżać kilkanaście kilometrów, ze Swarzędza do Poznania. Od samego początku przejawiał dużą determinację, by zostać piłkarzem. Inne rzeczy schodziły na dalszy plan, a trening musiał być zawsze.

 

Jaką widzi Pan ścieżkę rozwoju Dawida obecnie? To już czas na dorosłą kadrę, czy powinien pomóc drużynie U-21 w eliminacjach do EURO?

 

Trudne pytanie. Dawid był zawodnikiem, który potrzebował trochę czasu na adaptację w nowym środowisku. Gdy przechodził do pierwszego zespołu Lecha na pewno nie było mu łatwo, dodatkowo jego ambicje były tak duże, że poprzeczkę wieszał sobie nieraz zbyt wysoko. Zajęło mu to trochę czasu, by się zaadoptować. Taka sama sytuacja jest teraz, gdy zmienił klub i nie jest w Sampdorii od razu wiodącą postacią. Potrzebuje czasu, by zacząć dobrze funkcjonować. Pytanie więc brzmi, czy jest mu potrzebny już teraz kolejny taki skok i awans do pierwszej reprezentacji... Ale cóż, jeśli Pan trener Nawałka będzie rzeczywiście chciał zabrać młodych zawodników na mistrzostwa, to na pewno powinien zastanowić się nad Dawidem.

 

Ma Pan nadal z nim kontakt?

 

Tak, rozmawiamy od czasu do czasu telefonicznie. Dawid odwiedził mnie też jakiś czas temu. W ostatnim czasie jednak trudniej jest nam się już spotkać czy zdzwonić, ma dużo treningów i innych zajęć w klubie.

 

Często pojawia się dyskusja na temat jego charakteru. Oprócz głosów, że jest piłkarskim indywidualistą, są opinie, że jest egoistą. Jest w tym trochę prawdy, czy to tylko plotki wymyślane przez dziennikarzy?

 

Na pewno nie jest egoistą, zawsze dużo pracował dla zespołu. Muszę jednak przyznać, że czasami był zły, że inni nie grają tak, jak on by tego chciał. Uważał, że wszyscy powinni grać tak, jak on. To wynikało z tego, że był ambitny, chciał się rozwijać, a nie stać w miejscu. Podnosił poprzeczkę sobie, ale  i rówieśnikom, dlatego czasami nie było dla niego zrozumiałe, że to w ten sposób nie funkcjonuje.

 

Czyli to nie egoizm, a jedynie indywidualne podejście?

 

Dokładnie, to wynikało z jego ambicji. Dawid był lepszy od większości zawodników i nieraz było widać momenty, że jest niecierpliwy. Tłumaczyłem mu, że musi pracować dla zespołu, a zespół będzie pracował dla niego. Nigdy jeden zawodnik sam siebie nie wypromuje. Zawsze tłumaczę młodym zawodnikom – zespół pomoże zawodnikowi, jeśli ten zawodnik pomaga zespołowi.

 

Brakowało mu więc cierpliwości.

 

Dokładnie tak. Myślę, że to była chęć szybkiego rozwoju i robienia kolejnych kroków, pewne rzeczy przychodziły mu łatwiej niż rówieśnikom.

 

A kiedy miał Pan z Dawidem pierwszy kontakt?

 

To był wrzesień 2005 roku. Pamiętam jego pierwszy tydzień w klubie. Zjawił się na treningu we wtorek, natomiast w sobotę rozegrał w barwach Kolejorza już swój debiutancki mecz ligowy. Tak się akurat złożyło, że graliśmy mecz z bardzo wymagającym przeciwnikiem Poznańską Trzynastką, z którą do tej pory rywalizowaliśmy jak równy z równym na turniejach. Jednak obecność Dawida w tym meczu sprawiła, że wygraliśmy zdecydowanie. Dawid strzelił 5 bramek i miał 3 asysty. Pamiętam pomeczowe pytanie trenera naszych przeciwników "skąd wy macie tego chłopaka?".

 

Zmiana Lecha na Sampdorię jest dla niego dużym skokiem? Wspominał Pan o aklimatyzacji i czasie, którego Dawid zwykle potrzebuje.

 

Pod względem sportowym myślę, że różnicą są dla niego na pewno teraz działania taktyczne i nacisk, jaki stawia się na taktykę we Włoszech - wiemy, że Włosi to uwielbiają. O tym samym wspominał Przemek Bargiel z AC Milan.

 

Zdolny piłkarz, zresztą jest pod Pańskim okiem w Reprezentacji Polski U-18.

 

Jest, i po dwóch miesiącach od przejścia do Milanu, w trakcie ostatniej konsultacji i dwumeczu z Austrią, było widać jaki zrobił postęp pod względem działań taktycznych. Zmienił się, już sam wiedział, że musi nie tylko atakować, a więcej współpracować w defensywie, poznał bardziej taktykę.

 

Włoska szkoła?

 

Trochę tak. Po prostu chodzi mi o to, że już nie trzeba było mu niektórych rzeczy tłumaczyć, sam je wiedział. Jeśli nie będzie tych rad przyswajał, nie będzie grał we Włoszech i trudno mu będzie również w Reprezentacji. I on o tym wie.

 

Wracając do Dawida – największą zmianą czysto sportową jest dla niego podejście do taktyki. A mentalnie?

 

Dawid miał w Poznaniu momenty, gdzie niekiedy nie skupiał się tylko na piłce, ale i na innych rzeczach. Z tego, co wiem to lubił wyjeżdżać często na mecze swoich kolegów, którzy jeżdżą na żużlu. Zresztą przyjechał do Poznania z Gorzowa, który słynie z żużla. Teraz jest w zupełnie nowym otoczeniu, bez znajomych, a co za tym idzie skupia się tylko na pracy.

 

Teraz jest za to z Karolem Linettym i Bartkiem Bereszyńskim. Da się jednak wyczuć, że oni trzymają się mocniej razem.

 

Z tego co wiem to pomagają Dawidowi w aklimatyzacji, choćby językowo. Trenerzy, wiadomo, jak to we Włoszech, znają trochę angielski, ale wymagają przede wszystkim włoskiego.

 

Cała trójka dojrzała piłkarsko w Poznaniu. Jak zapatruje się Pan na te plany Lecha, by do 2020 roku mieć w pierwszej drużynie 60% piłkarzy ze szkółki?

 

Kiedy pracowałem w klubie były takie plany, zresztą wszyscy o nich mówili. 60% - czyli powiedzmy 15 z 25 zawodników pierwszego zespołu - to mieli być wychowankowie. Może coś się zmieniło, bo obserwując, jak to wygląda teraz personalnie, to będzie to bardzo trudne do zrealizowania.

 

Jak więc postrzega Pan to, co dzieje się z Kamilem Jóźwiakiem? Maja grać wychowankowie, a jeden z nich przez brak porozumienia w klubowym gabinecie siedzi nawet nie na ławce, a na trybunach.

 

Czytam te informacje, znam stanowiska klubu i Kamila, ale myślę, że prawda jest zawsze pośrodku. Trochę winy klubu i trochę winy Kamila. Ważne jednak, że ostatecznie osiągnęli porozumienie.

 

Niedawno w Poznaniu grających wychowanków było sporo, m.in. Tomasz Kędziora czy Jan Bednarek. Jest plan na wprowadzenie kolejnych, ale obecnie szanse dostaje tylko Robert Gumny. Są też inni młodzi, ale nie grają w pierwszej drużynie.

 

Z tego, co liczyliśmy to tak. I Tomczyk, który jest na wypożyczeniu i jest na tym etapie rozwoju, co około rok temu był właśnie Gumny.

 

Jóźwiak rozwijał się m.in. pod Pańskim okiem. Da radę, po takim rozgłosie wokół jego osoby, ot tak wrócić na boisko,  mimo że niedawno był – pewnie pod namową władz – odstawiany od składu?

 

Ludziom z zewnątrz może wydawać się to trudne, by teraz wrócił i normalnie funkcjonował. Kamil zawsze był jednak profesjonalistą. Rozmawiałem z nim, gdy nie grał. Mówił, że czuje się dobrze i trenuje z pełnym zaangażowaniem. W głowie to wszystko na pewno mu siedziało. Pytanie na ile jest ona gotowa na powrót. Fakt, że sprawa została rozwiązana, sprawi, że będzie mu łatwiej.

 

Jakie ma relacje ze sztabem i trenerem Bjelicą? Ta sytuacja mogła mieć na nie wpływ.

 

W rozmowach powtarzał tylko, że on bez względu na to, jak potoczy się ta sytuacja, robi swoje. Tak wyglądało to od strony Kamila.

 

Który z prowadzonych przez Pana chłopaków z U-18 ma największy potencjał, by zaistnieć lada dzień w seniorskiej piłce? Rozmawialiśmy przed chwilą o Przemku Bargielu. W drużynie jest jednak więcej zawodników, w tym ci, którzy grają już za granicą.

 

O Przemku rozmawialiśmy w kontekście Włoch. Nie rozmawialiśmy o zawodników wyróżniających się w Reprezentacji. Przemek jest jednym z wielu chłopaków, którzy są na ten moment w drużynie. Z Reprezentacją rocznika 2000 odbyłem dotychczas trzy akcje szkoleniowe. Przewinęło się prawie 50 zawodników. To wyrównana grupa. Nie ma jednej indywidualności. Jest kilku chłopaków na zbliżonym poziomie. Na najwyższym poziomie rozgrywek na ten moment gra Kacper Tabiś w Rozwoju Katowice w ll lidze oraz Sebastian Walukiewicz, który jest w kadrze I zespołu Pogoni Szczecin. Po cichu liczę, że uda mu się zadebiutować w tych ostatnich kolejkach Ekstraklasy. Jeszcze w czasie, gdy trenerem był Maciej Skorża mówiono, że jest taka możliwość.

 

Trener Skorża to obiecywał?

 

Rozmawiałem z nim po wrześniowej akcji szkoleniowej, gdy Sebastian był u nas na kadrze i zaprezentował się bardzo dobrze, był wyróżniającym się zawodnikiem. Trener mówił, że są takie szanse, bo cały czas go obserwuje. Myślę, że najszybciej na poziomie Ekstraklasy zagra właśnie on.

 

Teraz trenera Skorży już jednak nie ma, ale - jak widać - największe nadzieje pokłada Pan w zawodnikach grających w Polsce, nie za granicą.

 

Jeśli chodzi o zagranicę, to mamy mocno obsadzoną bramkę. Jest Paweł Sokół z Manchesteru City, Jakub Stolarczyk z Leicester, Mateusz Górski z Ajaxu Amsterdam oraz Bartosz Mrozek z Lecha i Mateusz Kochalski z Legii. Ale w polu prym wiodą zawodnicy z akademii Lecha, Pogoni i Legii.

 

Pierwszy z nich – Paweł Sokół – dostaje w Anglii szanse regularnie. Raz grał nawet w Premier League 2, z piłkarzami do lat 23, na zapleczu Premier League.

 

Ma dobre warunki fizyczne, ciągle się rozwija. Dostaje nawet szanse treningu z pierwszym zespołem City, bo rozmawiałem z nim na konsultacji. Jeździ też na młodą Ligę Mistrzów. Rywalizacja na pozycji bramkarza jest wysoka! To mocny punkt tej reprezentacji.

 

Polska ostatnio bramkarzami stoi. Z tego, co widać, tutaj zmian się nie spodziewamy.

 

Na razie chyba nie. Oby nie!

 

Wojciech Tomaszewski to wieloletni trener młodzieżowych drużyn Lecha Poznań (2003-2016). Pod jego okiem wychowywali się m.in. Dawid Kownacki, Paweł Tomczyk czy Kamil Jóźwiak. Odbywał trenerskie staże w Fulham Londyn czy Southampton, a obecnie jest pierwszym trenerem kadry U-18 i asystentem w U-19.

Jakub Komincz, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze