Riddick Lamonte Bowe, dwunasty z trzynaściorga dzieci Dorothy Bowe, od 2015 roku członek Międzynarodowej Galerii Sław Boksu, do dziś pozostaje jedynym pięściarzem w historii, który był mistrzem świata wagi ciężkiej czterech głównych organizacji rankingowych: World Boxing Council, World Boxing Association, International Boxing Federation oraz World Boxing Organization. Jeszcze niespełna trzy lata temu, po kolejnym bankructwie, w wywiadzie dla "New York Times", mówił "że nie mam tyle pieniędzy co kiedyś, ale daję sobie radę".  Czasy się, jeśli wierzyć jego prośbom o pomoc, zmieniły. 

 

"Jestem Riddick "Big Daddy" Bowe, dwukrotny mistrz świata. Mam na koncie 45 zwycięstw (43 - przyp. PG) i 1 porażkę, większość zwycięstw przez KO. Reprezentowałem Amerykę na igrzyskach, jestem byłym żołnierzem i był taki czas w moim życiu, kiedy miałem 40 milionów dolarów w gotówce" - tak zaczyna się dramatyczna odezwa Bowe.  "Ale jak się ma dobre serce, to ludzie to wykorzystują... przez lata byłem wykorzystywany, oszukiwany przez ludzi, o których myślałem, że mnie kochają. Z przyjaciółmi i rodziną łącznie. Teraz nawet nikt nie zadzwoni, nie ma nikogo, kto może pomóc mojej żonie i dzieciom. Jestem na skraju przepaści, to jest jedna z moich ostatnich opcji to utrzymać  dom, lub zacząć szukać innego dla mojej rodziny" - dodaje.

 

"Rozdałem ludziom, którzy byli dla mnie ważni miliony dolarów, ale dla Was, amerykańskich kibiców dałem moje serce, pot i łzy. Zadedykowałem swoje życie by zostać mistrzem. Teraz, przed świętami, potrzebuję waszej pomocy by nie stracić domu. Muszę wytłumaczyć  córce, która zawsze tak mnie poważała, że jej ojciec, który był czempionem, nie wie co dalej robić. To by złamało moje serce. Pomóżcie mi przetrwać. Jestem, za każdą donację powyżej 50 dolarów, gotowy podpisać moje zdjęcia, przesłać do was. Jestem zdesperowany, ale wiem, że są tacy ludzie, którzy mnie kochają, są  gotowi dać staremu mistrzowi trochę grosza.  Proszę, zróbcie to z dobroci waszego serca" - kończy apel Bowe.