Nasza gra była po prostu żenująca. Nie potrafię znaleźć innego słowa by ją opisać - przyznał obrońca Red Wings Niklas Kronwall.

 

"Czerwone Skrzydła" doznały siódmej porażki z rzędu. Poprzednio tak słabą serię miały cztery lata temu.

 

Na listę strzelców wpisało się ośmiu zawodników Canadiens, a hat-trickiem po raz pierwszy w karierze popisał się Paul Byron. - Oczywiście nie zawsze będziemy zdobywać po dziesięć bramek, ale jeśli pozostaniemy skoncentrowani na tym, żeby ich nie tracić, to jesteśmy w stanie pokonać każdego - podkreślił Byron.

 

Drużyna z Montrealu po słabym początku sezonu radzi sobie coraz lepiej. To było jej piąte zwycięstwo z rzędu i w tabeli Konferencji Wschodniej awansowała na dziewiąte miejsce. - Wierzyliśmy, że nasze wyniki muszą się odmienić, ale przyznaję, że czasem pojawiała się już frustracja. Znów czujemy się naprawdę pewni siebie i nie chcemy wrócić do stanu z początku rywalizacji, kiedy przegraliśmy siedem kolejnych meczów - powiedział Alex Galchenyuk, który w pojedynku z Red Wings miał cztery asysty.

 

Na prowadzeniu jest ekipa Tampa Bay Lightning. "Błyskawice" we własnej hali pokonały San Jose Sharks 5:2. Trzecia tercja zaczynała się przy stanie 1:1, ale gospodarze w jedenaście minut zdobyli w niej trzy gole i praktycznie rozstrzygnęli losy meczu.

 

Na Zachodzie najlepsi są hokeiści Winnipeg Jets; oni minionej nocy odpoczywali.