Były szkoleniowiec m.in. Juventusu, AC Milan, Chelsea Londyn, Paris Saint Germain, Realu Madryt oraz Bayernu Monachium dostał ofertę prowadzenia drużyny narodowej z Półwyspu Apenińskiego, ale nie był nią zainteresowany. - To prawda, że Federacja skontaktowała się ze mną w tej sprawie, rozmawiałem z nimi. Mogę jedynie powtórzyć, że jestem zaszczycony, że tak wiele osób chciałoby mnie, abym objął stery reprezentacji Włoch, ale to byłaby dla mnie zupełnie inna praca. Bycie trenerem drużyny narodowej jest zupełnie inne od bycia trenerem drużyny klubowej. Mnie wciąż sprawia przyjemność trenowanie oraz pracowanie każdego dnia – wyjaśnia Ancelotti.

Doświadczony włoski szkoleniowiec zdaje sobie sprawę, że objęcie reprezentacji Włoch w tym momencie to bardzo duże wyzwanie. - Włoski futbol boryka się z wieloma problemami, które trzeba rozwiązać. Nie wydaje mi się, abym był w stanie zrobić to w pojedynkę. Zazwyczaj główna wina spoczywa na trenerze, ale to tak nie działa. Problem leży w strukturach. Przykładowo, dlaczego jesteśmy jedynym krajem w Europie, gdzie stadiony są archaiczne i świecą pustkami? To nie jest wina Ventury. Zdaję sobie sprawę, że mamy do czynienia z konfliktem interesów pomiędzy klubami a Federacją, ale taka sama sytuacja jest w Niemczech, Francji i Anglii. W tym momencie włoski futbol potrzebuje, aby Federacja przejęła władze nad klubami i ustaliła nowe reguły dla poprawy sytuacji – zaznacza.

Sam zainteresowany widzi wiele aspektów, które należałoby poprawić w swoim kraju. - Np. uważam, że Serie A skorzystałoby na zmniejszeniu rozgrywek z dwudziestu do osiemnastu drużyn. I wiem, że są kluby, które są w stanie taki pomysł poprzeć i na to zagłosować – mówi na koniec były piłkarz AC Milan.