Inne

Kmita: Siłą Polsatu Sport są ludzie

Marcin Feddek: Czy mogę powiedzieć, że telewizja Polsat i PZPN ze Zbigniewem Bońkiem na czele to jedno? Polsat pokochał piłkę nożną, a pan jest z nią związany od wielu, wielu lat.
 
Zbigniew Boniek: Historia Polsatu i PZPN-u jest trochę inna, ale historia Polsatu i Zbigniewa Bońka jest stara jak świat. Pamiętam jak sport rodził się w waszej telewizji. Myślę, że byłem jednym z tych, którzy dostawili małą cegiełkę, by napędzić ją na samym początku drogi. Od kasety wysyłanej do Holandii, dwóch kamer, aż do wielkiej potęgi, jednej z największych w Europie Środkowej.
 
Teraz jesteśmy partnerami, ale były czasy, kiedy komentował pan u nas mecze oraz był ekspertem w studio, chociażby na Euro 2008. Pamiętam taki finał Ligi Mistrzów, kiedy trzeba było kogoś zastąpić, bo... Mati gdzieś zaginął.
 
Była dziewięćdziesiąta minuta meczu na Wembley, Manchester United grał z Barceloną. Zauważyłem, że ostatnie trzy Mateusz Borek zaczął się kręcić, myślałem: co mu się stało... Sędzia gwizdnął po raz ostatni, a Mateusz... rzucił słuchawki i uciekł! Zostałem sam z kibicami i słuchaczami Polsatu Sport na co najmniej trzy minuty. No niestety, potrzeba skłoniła go do opuszczenia stanowiska... Ale muszę powiedzieć, że świetnie dałem sobie radę!
 
===
 
Boniek przyznał, że razem z Polsatem spędził wiele znakomitych chwil. Podkreśla mnogość uczuć, które towarzyszyły tej relacji. "Byłem waszym przyjacielem, znajomym, ale też komentatorem... Wspaniale się bawiliśmy, było wesoło, było fajnie, ale też poważnie i merytorycznie. Muszę przyznać, że mam słabość do waszej telewizji" - zakończył prezes PZPN.
 
Wybiegając w przyszłość Boniek opowiedział też o swoich zwyczajach świątecznych.
 
Rozmowa ze Zbigniewem Bońkiem w załączonym materiale wideo.