Do zdarzenia miało dojść 8 grudnia w Kurytybie. Jak twierdzi Andreia da Silva Marques González, czyli żona Lucho, piłkarz próbował ją zabić. Policja potwierdziła, że w całej sprawie toczy się już postępowanie.

 

- Kłóciliśmy się i próbował mnie zabić. Chciał mnie udusić. Powiesił mnie też na poręczy i zawołał dzieci, żeby zobaczyły, jak spadam z balkonu. Po tym opróżnił dom, zabrał wszystkie klejnoty i kosztowności, wyczyścił konta i zablokował wszystkie moje karty - powiedziała portugalskim mediom kobieta.

 

Innego zdania jest sam Lucho, który od piątku nie jest już piłkarzem Atlético Paranense. - Możecie mówić o mnie cokolwiek, ale jeśli coś wyniosłem z domu, to na pewno to, by nigdy nie skrzywdzić kobiety. Przysięgam na czworo moich dzieci, że jej nie dotknąłem - odniósł się w wywiadzie dla "Globoesporte" sam zainteresowany. Sprawę wyjaśnia policja.

 

Lucho jest znany przede wszystkim z gry w FC Porto (lata 2005-09 i 2012-14) i Olympique Marsylii (2009-12). Od 2016 roku reprezentował barwy brazylijskiego Atlético Paranaense.