Piłka nożna

Boniek zdradził przyszłość Orbana w...

25-letni środkowy obrońca jest wnukiem polskiego żołnierza - Bolesława Tarkowskiego, który był czołgistą podczas II wojny światowej. – Mój tata ma dokumenty po dziadku Bolesławie - mówi i dodaje: - Jestem zainteresowany występami i dla Anglii, i dla Polski. Rozumiem, że Southgate mnie obserwuje, ale nie wykluczam możliwości gry dla Polski – powiedział w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" piłkarz urodzony w Manchesterze.

 

Wychowanek Oldham Athletic jest świadomy i dumny ze swoich polskich korzeni. Jednak nie mówi po polsku i posiada jedynie angielski paszport, ale w przeszłości nie występował w młodzieżówkach "Synów Albionu". Dlatego FIFA nie sprawiałaby żadnych przeszkód, gdyby selekcjoner Adam Nawałka zechciał wysłać mu powołanie na zgrupowanie.

 

Tarkowski bez wątpienia rozgrywa swój najlepszy sezon w karierze. Zajmuje on pierwsze miejsce w liczbie zablokowanych akcji oraz drugie pod względem wybitych piłek. Natomiast jego klub - Burnley (niedoszła drużyna Kamila Grosickiego) robi furorę w Premier League. Po 17. kolejkach podopieczni trenera Sean'a Dyche'a zajmują 6. miejsce. "The Clarets" zgromadzili tyle samo punktów (31 "oczek") co Liverpool (5. miejsce) oraz Tottenham (4. miejsce), a także mają punkt więcej od Arsenalu.

 

Ponadto tylko przewodzące w tabeli Manchester City i Manchester United straciły w tym sezonie mniej bramek od ekipy, w której występuje „Tarky”. Potęgi z Manchesteru mają straconych po 11 goli, natomiast Burnley o jednego więcej. Przekłada się to na coraz większe zainteresowanie selekcjonera reprezentacji Anglii - Garetha Southgate’a piłkarzami ekipy z "Turf Moor". W tym również Tarkowskiego.

 

Stoper mający polskie korzenie wystąpił w tych rozgrywkach ligowych w 17 meczach. We wszystkich rozegrał pełne 90 minut. To jego drugi sezon w Premier League. 

 

Zapytany przez dziennikarza "Przeglądu Sportowego" - Marcina Dobosza, czy kontaktował się z nim ktoś z PZPN, zaprzeczył. – Widziałem Polskę w eliminacjach MŚ. Wiem, że w środku obrony gra Kamil Glik z Monaco, ma partnera z polskiej ligi. Drużyna jest mocna, choć konkurencja chyba nie aż tak wielka jak w Anglii – stwierdził.