"Zwalniani trenerzy nie powinni płakać. Zarabiają krótko, ale kosmicznie"

Piłka nożna
"Zwalniani trenerzy nie powinni płakać. Zarabiają krótko, ale kosmicznie"
fot. PAP

Lament niesłychany w naszej ekstraklasie. Zwalniają trenerów. Od początku poleciało już dziewięciu szkoleniowców na szesnaście zespołów. Autorytety twierdzą, że to ewenement na skalę światową, upadek obyczajów, który świadczy o chaosie, braku strategii i przede wszystkim braku szacunku do zawodu trenera. Jest tak źle, że tylko patrzeć jak trenerzy zaczną w geście protestu porzucać swój zawód i zaciągną się, powiedzmy… do szkół podstawowych jako nauczyciele WF-u. Albo wyjadą na saksy do Anglii…

Ale bez żartów. Jasne, że to nie jest do końca normalne, że o twojej zawodowej przyszłości może zdecydować jeden przegrany mecz, kiedy masz ich do rozegrania jeszcze z dwadzieścia i porażka o niczym nie przesądza. Oczywiste też, że to nie jest komfortowe, jeśli tak naprawdę nie wiesz czy za tydzień będziesz jeszcze mieć pracę w jakimś polskim mieście, czy będziesz musiał pakować walizkę. Bez wątpienia jest zajęcie stresujące, a podejmując gdziekolwiek wyzwanie właściwie zaczynasz odliczać dni do momentu pożegnania. Ktoś wyliczył, że średnia pracy w ekstraklasie wynosi ledwie 169 dni. I naprawdę trudno pojąć sposób rozumowania prezesów klubów, którzy bawią co chwilę zwalniając i zatrudniając prowadzących ich zespoły. I chyba mają z tego satysfakcję. Może nawet jest w tym coś czym powinni zająć się eksperci od medycyny.

 

Tyle, że to nie jest żadna nowość. Nie wierzę, że jakikolwiek trener podpisując kontrakt w klubie spodziewa się, że właśnie w tym miejscu pracy się zestarzeje. Jest raczej tak, że traktują oni te kontrakty zadaniowo. I słono sobie liczą za wszelkie niedogodności związane z wyżej wymienionymi okolicznościami. Może nie każdy zdaje sobie sprawę, ale trener dobrego polskiego klubu zarabia około 80-100 tysięcy złotych miesięcznie. Średniego: jakieś 40 tysięcy. A jak kontrakt zostaje zerwany, to nikt nikogo na bruk nie wyrzuca. Albo się strony dogadują albo pracodawca wypłaca wszystko co do złotówki. Jaskrawym przykładem był niedawno trener Legii Besnik Hasi, który łaskawie zgodził się, aby warszawski klub wypłacił mu tylko 400 tysięcy euro odprawy zamiast wpisanego w kontrakt okrągłego miliona. I jeszcze zebrał w związku z tym brawa za „charakterność”.

 

Są to kwoty i warunki, które większości zwykłych zjadaczy chleba w Polsce mogą jedynie rozdrażnić. Tym bardziej, że trudno użyć argumentu o jakiejś zawodowej wyjątkowości ludzi uprawiających tę „niewdzięczną” profesję. Ile są oni w stanie wykrzesać z naszych graczy to widzieliśmy latem, kiedy wszyscy zgodnie odpadli z europejskich pucharów zanim się rozgrywki dobrze rozpoczęły. Warto też zauważyć, że bezrobocie trenerów ekstraklasowych zwykle trwa bardzo krótko. Bo skoro tak często się w lidze zwalnia to przecież też bardzo często zatrudnia. Karuzela kręci się w najlepsze. A zatem panowie trenerzy: nie płaczcie!

 

PS. Pensja nauczyciela WF-u w szkole podstawowej na pełnym etacie wynosi 2290 złotych netto.

Cezary Kowalski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze