Sporty walki

Kownacki: Wilder nie robi na mnie wrażenia

Przemysław Garczarczyk: Iago Kiladze, po obejrzeniu taśm, na razie teoretycznie - trudniejszy niż Artur Szpilka?

 

Adam Kownacki: Podobnie trudny, podobne style choć jeden jest leworęczny, a drugi walczy z tradycyjnej pozycji. Wagowo chyba też podobni. Wkrótce, 20 stycznia, będę wiedzial więcej. Kto wie., czy to dla mnie nie ważniejsza walka niż z arturem. Nie tylko dlatego, że chcę przecież walczyć także w Polsce.   

 

Powiedziałeś w jednym z wywiadów, że nie nastawiasz się przeciwko Kiladze na jeden cios, na nokaut. Czyli jak zwykle – na najpierw psychiczne, a później fizyczne złamanie rywala.

 

Taki jest mój boks – rywal cały czas jest pod presją, a to, żeby doprawdzić w boksie do sytuacji, że przeciwnik wysiada, że pada psychuicznie zanim jeszcze zabraknie mu sił, jest dla mnie – i dla każdego pięściarza - bardzo ważne. Boks to walka przede wszystkim charakterów.

 

Kiladze ma doświadczenie amatorskie,  przez większość kariery bił się w wadze junior ciężkiej, przegrywając jedyną walkę jako zawodowiec, cztery lata temu z Youri Kalengą. To zmienia sposób przygotowań?

 

Przez ostatnich kilka obozów sparowałem z byłym mistrzem świata w wadze junior ciężkiej, Tomkiem Adamkiem, więc na pewno jestem gotowy na ten trochę inny sposób boksowania. Traktuję jednak Kiladze jako pięściarza z mojej kategorii wagowej – bił się w ostatnich walkach jako ciężki. Z nikim takim jak ja, ale to już inna sprawa.

 

Decyzja o walce z Gruzinem zapadła szybko?

 

Szybko. Mogłem wybrać pomiędzy Kiladze albo Joe Nofire, więc wybrałem pięściarza lepszego, z wyższą pozycją w rankingu. Kiladze jest na 15 miejscu rankingu IBF, a jak się chce być mistrzem świata, tak jak ja, to trzeba mierzyć coraz wyżej.  Mam plan na następny rok, następne lata, ale na razie wszystko opiera się na walce 20 stycznia w Barclays Center. Mam pełne zaufanie do mojego managera, Al’a Haymona. Wie, co chcemy wspólnie zrobić. Jestem bardzo zadowolony z naszej współpracy – wątpię, żeby ktoś nawet rok temu był w stanie przewidzieć, że będę dziś na takiej pozycji.  Wiem, że w każdej walce muszę pokazywać wszystko, co potrafię  - to jest mój zawód. Pokazałem to w walce ze Szpilką, teraz czas na Kiladze...

 

...który ma za sobą ludzi, którzy w niego inwestują, wierzą, że Ciebie pokona. W narożniku będzie jedno z najgłośniejszych nazwisk trenerskich, Freddie Roach, Iago sparuje w Kalifornii między innymi z mistrzem świata Muratem Gasijewem, brał udział w kilku ostatnich obozach treningowych Władymira Kliczko...

 

Bardzo się z tego cieszę, że walczę z kimś, kto nie bierze się znikąd. To dla mnie lepiej jak z nim wygram. Freddie Roach... to już nie ten sam trener, z tymi samymi sukcesami, co kiedyś. A Gasijew to cruiser, a nie pięściarz wagi ciężkiej, który bije tak mocno jak ja.  

 

Pozostajesz ciągle jednym z nielicznych – jeśli nie jedynym – pięściarzem ze światowej czołówki wagi ciężkiej, który nie ma promotora.

 

Wielu się dziwi dlaczego tak jest, jak sobie daję radę. Tak naprawdę, to nikt nie wie, jak ciężko jest naprawdę. Znam sprawę, znam boks od środka, ale jak pokazuje mój przykład, można dać sobie radę bez promotora, jak się ciężko pracuje, daje dobre walki. Można nawet zostać mistrzem świata.

 

Tuż przed nasza rozmową otrzymałem potwierdzenie, że  walka z Kiladze nie będzie w przekazie telewizyjnym, ale będzie na żywo, na kanale YouTube Showtime i Showtime Boxing na Facebooku. Niestety, tylko dla odbiorców w USA. Wiesz, czy będziesz jedną z pierwszych walk wieczoru, czy jak zwykle, żeby  polscy kibice nie wyszli z hali, ostatnią?

 

Nie wiem w tej chwili absulutnie nic, poważnie. To się zresztę często zmienia. Wierzę, że Showtime wie co robi, mają doświadczenie w tym biznesie. Cieszę się, że każdy kibic będzie mógł zobaczyć mnie za darmo. Moja rola, to wygrać. Czasy się zmieniają, mówimy o olbrzymiej widowni, której mam okazję pokazać się z jak najlepszej strony.