Gorgiev: Rywale bardzo mnie zaskoczyli tak dobrą grą

Siatkówka
Gorgiev: Rywale bardzo mnie zaskoczyli tak dobrą grą
fot. PAP

Siatkarz ONICO Warszawa Nikola Gorgiev przyznał, że mimo znacznie wyższej lokaty w tabeli jego zespołowi ligowe zwycięstwo nad Łuczniczką Bydgoszcz nie przyszło łatwo. - Rywale bardzo mnie zaskoczyli tak dobrą grą - powiedział Macedończyk po wygranej 3:2.

ONICO zajmuje trzecie miejsce w tabeli PlusLigi, a Łuczniczka jest sklasyfikowana o 11 pozycji niżej. Poprzednio warszawski zespół stracił punkt 18 listopada, gdy pokonał na wyjeździe Aluron Virtu Warta Zawiercie 3:2. Wtedy też zaczął serię wygranych spotkań, którą jak na razie kontynuuje. Podopieczni Stephane'a Antigi wygrali siedem ostatnich meczów.

- Wywalczenie dziś dwóch punktów nie przyszło nam łatwo. Rywalem bardzo mnie zaskoczyli tak dobrą grą. W pierwszej rundzie fazy zasadniczej wygraliśmy u nich 3:0. Przyjaźnię się z Metodim Ananiewem, który gra w Łuczniczce. Mówił mi, że ostatnio dobrze trenowali i grali. Było to dziś widać. Nie miałem jeszcze czasu przeanalizować tego spotkania, ale tak na gorąco mogę tylko powiedzieć, że pierwszy i trzeci set były w naszym wykonaniu świetne. Jedne z najlepszych w tym sezonie. Musimy przeanalizować to, co się stało w drugiej i czwartej odsłonie oraz upewnić się, że nie będziemy popełniać już tych błędów w środę - zaznaczył Gorgiev.

10 stycznia jego zespół podejmie Jastrzębski Węgiel w ćwierćfinale Pucharu Polski.

- Wtedy jest tylko jeden mecz i tylko on się liczy. Albo wygrywasz i jesteś w turnieju finałowym Pucharu Polski albo kończysz występ w tych rozgrywkach - zastrzegł Macedończyk.

W czołowej "ósemce" PP są dwie ekipy z 1. ligi. 29-letni przyjmujący nie uważa jednak, że ONICO miało pecha, trafiając w losowaniu na jastrzębian.

- Chcieliśmy grać u siebie i tak się stało. Dzięki temu unikniemy podróżowania - przekonywał.

Jak dodał, po siedmiu kolejnych zwycięstwach atmosfera w jego zespole jest bardzo dobra. A jego i kolegów cechuje waleczność.

- Jesteśmy ekipą silną pod względem psychicznym. Nawet jak przegrywamy kilkoma punktami, to nigdy się nie poddajemy. Jestem naprawdę bardzo dumny, że jestem częścią tej drużyny - zapewnił.

W przyszłym tygodniu warszawski zespół czekają dwa spotkania. 13 stycznia podejmą w pojedynku ligowym Trefla Gdańsk. Gorgiev przyznał, że istnieje ryzyko, że on i jego koledzy odczuwać będą nieco zmęczenia.

- Ale mamy 13 zawodników, a każdy z rezerwowych może w każdej chwili wejść na boisko i zastąpić kolegę. Mamy też świetnego fizjoterapeutę, trenera od przygotowania fizycznego i cały sztab szkoleniowy. Jestem pewny, że wiedzą, jak podejść odpowiednio do tych dwóch spotkań, byśmy zaprezentowali się w nich jak najlepiej - zaznaczył.

Sobotni mecz na Torwarze miał dodatkowy podtekst. Trenerem Łuczniczki jest Jakub Bednaruk, który w latach 2009-17 był związany z warszawskim klubem - najpierw jako zawodnik, a później jako drugi i pierwszy szkoleniowiec.

- To był normalny mecz, nie dorabiajmy do tego żadnych historii. Przyjechaliśmy, powalczyliśmy i przegraliśmy. Kibice przyjęli mnie bardzo miło. Wczoraj przyjechali do hotelu przywitać mnie. Dziękuję im za to - podkreślił.

Po spotkaniu i w jego trakcie kilka razy mocno dyskutował z sędziami. Był też zawiedziony brakiem zwycięstwa.

- Miałem do sędziów dzisiejszego pojedynku zastrzeżenia, ale to normalne, jest walka. Oczywiście, przed meczem wziąłbym w ciemno ten jeden punkt, ale teraz uważam, że straciliśmy dwa. Prowadząc 8:6 i mając pod kontrolą piąty set powinniśmy to dokończyć - podsumował.

W jego zespole kilku zawodników ma kłopoty zdrowotne. Bednaruk nie chciał jednak rozwodzić się nad tym.

- Dużo mamy problemów, ale trzeba sobie z nimi jakoś radzić - skwitował.

CM, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze