Kwestią czasu było zawitanie systemu VAR do angielskiego futbolu, zwłaszcza, że w ostatnich miesiącach sędziowie z Wysp Brytyjskich nie mają zbyt wysokich notowań. Być może korzystanie z powtórek wideo sprawi, że zaczną popełniać mniej błędów. - Pracowaliśmy naprawdę mocno, aby wprowadzić u nas ten system i uczynić go możliwie jak najbardziej użytecznym – mówi Mike Riley. - Analiza sytuacji oraz podjęcie decyzji zajmuje zazwyczaj 30-40 sekund. Oczywiście im szybciej, tym lepiej. Zawieszamy sobie wysoko poprzeczkę – twierdzi.

Były arbiter, a obecnie szef komitetu sędziowskiego w Anglii podkreśla, że wprowadzenie systemu VAR i przygotowanie się do niego zajęło im trochę czasu. - Pracowaliśmy nad tym dwa lata, aby doczekać się tej chwili. Sędziowie są tym faktem podnieceni. Chcemy pokazać potencjalne korzyści tego systemu, ale jednocześnie nie ingerując w piłkarskie widowisko.

Póki co, VAR będzie do dyspozycji arbitrów w trakcie spotkań FA Cup oraz Carabao Cup. Ewentualne wprowadzenie tego systemu w Premier League nastąpi najwcześniej w przyszłym sezonie.