Fabiński w barwach amerykańskiego giganta zadebiutował w kwietniu 2015 roku na gali w Krakowie, kiedy to jako jeden z dwóch naszych reprezentantów wygrał swoją walkę - okazał się wtedy lepszy od Garretha McLellana w wadze średniej. Kolejne starcie, które odbyło się w listopadzie - już w kategorii półśredniej - również poszło jego myśli. Na gali w Monterrey pokonał Hectora Urbinę.

 

Polscy fani z pewnością liczyli na kolejne świetne występy rodaka, lecz w pewnym momencie słucha niemalże o nim zaginął. Po jakimś czasie został też usunięty z bazy danych UFC, ale nie na skutek zwolnienia, tylko zamrożenia kontraktu. Wszystko przez problemy zdrowotne, które ostatecznie wyeliminowały go z czynnego uprawiania sportu na ponad dwa lata! Na swoje szczęście wiedział, że kiedy tylko będzie chciał wrócić, to jego umowa ponownie będzie wiążąca.

 

Już na początku tego roku dało się dostrzec pozytywnego sygnały, gdyż na jego mediach społecznościowych regularnie pojawiały się wpisy po ponad półrocznej przerwie! Okazało się, że powrót do treningów wiąże się z szansą na kolejny występ dla UFC.

 

- Odwiesiłem swój kontrakt. Skontaktowałem się z UFC, wyraziłem gotowość i nadal mam jeszcze dwie walki na umowie. Zawalczę jeszcze w tym roku, ale nie wcześniej niż za pół. To wynika z przepisów antydopingowych, bo muszę być teraz pod półrocznym okresem testów, zanim dopuszczą mnie do startów - powiedział dla mmanews.pl.

 

Fabiński ma kontynuować karierę w wadze półśredniej.