Kontrakt zawodnika z Arsenalem wygasa latem tego roku, więc styczeń jest ostatnią szansę klubu, by uzyskać za niego jakiekolwiek pieniądze. Kilka dni temu dowiedzieliśmy się, że Sanchez nie zamierza przedłużać umowy i w najgorszym przypadku odejdzie za darmo za sześć miesięcy. Na zainteresowanie nie mógł narzekać, bo bój o jego podpis miały stoczyć m.in. Manchester United oraz Manchester City.

 

Nie wiadomo, czy obecność Sancheza pomogłaby ospałemu Arsenalowi w niedzielnym meczu, ale faktem jest, że "Kaonierzy" zagrali fatalnie i zasłużenie przegrali z Bournemouth 1:2, mimo że to oni jako pierwsi wyszli na prowadzenie. Na bramkę Hectora Bellerina odpowiedzieli jednak Callum Wilson oraz Jordon Ibe. Sytuacja w tabeli nie wygląda zbyt różowo, bo czwarta Chelsea ma już osiem punktów przewagi.

 

Jaka przyszłość czeka więc Sancheza?

 

- Jeśli odejdzie, to musimy go zastąpić. Jeśli zobaczycie na ten mecz, to zobaczycie, że nie mieliśmy wielu piłkarzy w składzie, którzy mogą zrobić różnicę. Nie wiem, czy odejdzie. Mamy teraz okienko transferowe, więc staramy się korzystać z zawodników, którzy są całkowicie skupieni na byciu w klubie. Sytuacja Sancheza powinna wyjaśnić się w ciągu 48 godzin - przyznał.

 

Następcą Sancheza ma być piłkarz Bordeaux - Malcom. Brazylijczyk w obecnym sezonie zgromadził siedem bramek i sześć asyst.