Pierwszy półfinał odbędzie się 27 stycznia w Rydze, gdzie legitymujący się rekordem 13-0 mistrz świata WBO Ukrainiec Ołeksandr Usyk (odebrał ten pas Krzysztofowi Głowackiemu w 2016 roku) spotka się z czempionem WBC Łotyszem Mairisem Briedisem (23-0).

- Usyk to świetny bokser, w ringu widzi wszystko, znakomicie przewiduje, reaguje, a do tego strzela ciosami jak z karabinu maszynowego. Jest zdecydowanym faworytem nie tylko półfinału z Briedisem, ale i całego turnieju WBSS w wadze junior ciężkiej. W finale zapewne spotka się z mistrzem świata IBF Muratem Gasijewem, pogromcą Krzyśka Włodarczyka, ale z Rosjaninem też sobie poradzi - powiedział Balski.

Termin drugiego półfinału i pojedynku Gasijewa (25-0) z mistrzem WBA Kubańczykiem Yunierem Dorticosem (22-0) to 3 marca w Soczi. Jeśli Usyk – jak prognozuje Balski – pokona dwóch najbliższych rywali, zarobi minimum 5,6 mln dolarów.

- Mam nadzieję, że ten rok będzie do mnie należał i w znaczący sposób zaznaczę swą obecność w wadze junior ciężkiej. Jak zawsze życie pisze scenariusz, bo przecież miałem trenować już na Florydzie, a tymczasem dalej jestem w rodzinnym Kaliszu. Kontuzja pokrzyżowała plany. Najgorsze już za mną, wróciłem do treningów, mogę normalnie jeść. Wcześniej musiałem wszystko miksować, schudłem 8-9 kg, a najgorzej było w święta – dodał pięściarz mający bilans walk 11-0.

Balski złamał szczękę dwa miesiące temu w potyczce z Amerykaninem Demetriusem Banksem w Częstochowie. Urazu doznał już w pierwszej rundzie, ale nie zamierzał rezygnować, co więcej, miał rywala na „deskach”.

- Wierzę, że mój wyjazd na Florydę dojdzie do skutku i będę kontynuował współpracę z Gusem Currenem, szkoleniowcem Tomka Adamka. Obecnie pod jego okiem pracuje kolega z Tymexu Łukasz Wierzbicki. Przed galą w Zgorzelcu Curren przyjedzie do Polski, więc znów trafię pod jego skrzydła. Podoba mi się taki amerykański luz w boksowaniu, jakiego jest zwolennikiem. Na ring powinienem wrócić w maju – ocenił Balski.

W rankingu komputerowym boxrec Balski, promowany przez Mariusza Grabowskiego, w kraju jest notowany tylko za byłymi mistrzami świata czy Europy Włodarczykiem, Głowackim, Mateuszem Masternakiem.

- Wolałbym boksować z zagranicznymi rywalami, ale jeśli będzie trzeba bić się z Polakami, to przyjmę wyzwanie. Promotorzy ustalą np. walkę z Krzyśkiem Włodarczykiem, to będę walczył, nie ma o czym mówić – podkreślił zawodnik, który w tamtym roku pokonał m.in. Łukasza Janika, dawnego pretendenta do pasa WBC.

Najbliższa gala organizowana przez Grabowskiego i Andrzeja Gmitruka odbędzie się 24 lutego w Zgorzelcu. W walce wieczoru Wierzbicki spotka się z byłym czempionem WBF Brazylijczykiem Andersonem Claytonem. Zawodowe debiuty czekają kickbokserów – brata Łukasza, Wojciecha Wierzbickiego i Eliasza Jankowskiego. Dwa tygodnie wcześniej Włodarczyk i Głowacki będą rywalizować na gali w Nysie. Rywalem tego pierwszego będzie Manroy Sadiki z Konga.