Mistrz kategorii średniej KSW przez lata zachwycał kibiców swoją postawą. Khalidov w przeszłości toczył kilka pojedynków rocznie, ale w ostatnim czasie coraz rzadziej daje kibicom możliwość obejrzenia go w klatce największej polskiej organizacji.

- Miałem swoje sprawy do załatwienia. Zatrzymały mnie przede wszystkim osobiste obowiązki. Z wiekiem mam coraz więcej spraw na głowie i nie mogę poświęcić całego życia tylko dla sportu. Chcę być zawsze w pełni przygotowany, a teraz poczułem, że mogę to zrobić. Mam wolną głowę i dlatego przyjąłem walkę w organizacji KSW - powiedział Khalidov.

Olsztynianin na gali KSW 42 w Łodzi już 3 marca zmierzy się z mistrzem kategorii półciężkiej Tomaszem Narkunem (14-2, 3 KO, 11 SUB). Starcie czempionów dwóch dywizji wagowych to dla kibiców nie lada gratka, ale dla samych zawodników to także forma wyzwania. Przypomnijmy, że Khalidov podczas gali KSW 39: Colosseum pokonał mistrza kategorii półśredniej Borysa Mańkowskiego.

- Tomek jest mistrzem kategorii półciężkiej i jako mistrz nie przegrał jeszcze walki. Zawsze byłem i jestem otwarty na kolejne sportowe wyzwania. Kiedy otrzymałem propozycję takiej walki od razu byłem zainteresowany. Nie mogłem odrzucić takiej oferty - dodał 37-latek.

Khalidov w latach 2009-2010 był mistrzem organizacji KSW również w kategorii półciężkiej, a od tamtego czasu skupiał się przede wszystkim na startach w niższej dywizji. Zdarzały się walki w limicie umownym, ale na ponad 84 kilogramy czeczeński wojownik po raz ostatni przygotowywał się w 2013 roku na walkę z Mevinem Manhoefem. Czy w konfrontacji z Tomaszem Narkunem nie będzie to dla niego problemem?

- W przeszłości byłem mistrzem kategorii półciężkiej. Limit jeszcze nie został ustalony i cały czas negocjujemy tę kwestię, ale na pewno będę zbijał mniej kilogramów. To jedyna różnica, a z zawodnikami większymi od siebie miałem już do czynienia. Nie będzie to dla mnie problemem - ocenił.