Faworytem oczywiście jest wschodząca gwiazda zawodowego boksu, 28 letni Spence Jr ( 22-0, 19 KO), olimpijczyk z Londynu i aktualny mistrz świata organizacji IBF w wadze półśredniej. Sześć lat starszy Peterson (35-3-1, 17 KO) bokserskie CV ma nie gorsze, a przy tym to twardy, dobry pięściarz, który jak dostaje szansę, to na pewno z góry nie pogodzi się z przegraną. Co oznacza, że w najbliższą sobotę w Barclays Center na Brooklynie, ci którzy kupią bilety nie będą narzekać. 

 

Errol Spence od dawna ma dobrą prasę, choć medalu z igrzysk w Londynie nie przywiózł, na co liczono. Ale na zawodowym ringu potwierdził, że dobre opinie o nim nie są przesadzone. W maju minionego roku poleciał na Wyspy Brytyjskie i w Sheffield, na obcym dla siebie terenie, skończył walkę w 11 starciu z mieszkającym tam Kellem Brookiem, broniącym mistrzowskiego pasa IBF. Styl w jakim odniósł zwycięstwo w tym pojedynku to kolejny dowód, że mistrzowski pas dostał się w dobre ręce. Teraz Spence Jr musi pokonać doświadczonego Petersona, a później spokojnie poczekać na unifikacyjny bój np. z Keithem Thurmanem, który jako jedyny w tej kategorii jest w posiadaniu dwóch pasów.


Spence ma wszystko, by królować w tej wadze. Jest duży, silny, mocno bije i walczy z odwrotnej pozycji. Co mu może w tej sytuacji przeciwstawić 33 letni Peterson?


Na pewno doświadczenie i umiejętności. W trwającej prawie 14 lat zawodowej karierze stoczył kilka naprawdę ciekawych walk, choćby tą kontrowersyjnie przegraną z Dannym Garcią w 2015 roku.


Ale były też kontrowersyjne wygrane, chociażby z Amirem Khanem w grudniu 2011 roku, gdzie stawką były dwa mistrzowskie pasy w wadze junior półśredniej, czy Felixem Diazem trzy lata temu Był też remis po dramatycznej walce z Victorem Ortizem w 2010 roku i szybka porażka z Lucasem Matthysee, który w maju 2013 roku potrzebował niespełna trzech rund , by odnieść zwycięstwo przed czasem.


Lamont Peterson jest dobrym solidnym bokserem, co do tego nie ma wątpliwości, ale wielką gwiazdą zawodowych ringów nie jest i raczej nie będzie. Co innego Errol Spence Jr; ten ma potencjał, by wejść na sam szczyt.