Kontę w czwartek nie spisywała się dobrze w polu serwisowym - nie posłała ani jednego asa. Gorszą dyspozycję w tym elemencie wykorzystała dysponująca potężnym returnem leworęczna Pera. W dziewiątym gemie drugiej odsłony urodzona w Sydney zawodniczka obroniła trzy piłki meczowe, a chwilę później doprowadziła do stanu 5:5. Końcówka należała jednak do 23-letnia Amerykanki, która jest 123. rakietą świata.

 

"Bernarda grała jak natchniona przez całe spotkanie. Dziś z pewnością zawodził mnie trochę serwis. Starałam się jednak nie odpuszczać i znaleźć sposób na wygranie tego meczu. Walczyłam, rywalizowałam. Nie grałam jednak wystarczająco dobrze, mówiąc szczerze. To trochę frustrujące, ale wciąż widzę w tym wszystkim też pozytywne aspekty. Nie uważam, by ten występ był wielką katastrofą" - podsumowała Konta.

 

Brytyjka dwa lata temu dotarła w Melbourne do półfinału, a w poprzednim sezonie odpadła rundę wcześniej. Na początku stycznia skreczowała w ćwierćfinale turnieju w Brisbane z powodu kłopotów z biodrem. W kolejnym tygodniu, broniąc tytułu w Sydney, przegrała w pierwszej rundzie z Agnieszką Radwańską. Na otwarcie w Australian Open pewnie pokonała jednak Amerykankę Madison Brengle 6:3, 6:1.

 

Perze, która nie przeszła ostatniej rundy kwalifikacji w Melbourne, debiut w głównej drabince wielkoszlemowych zmagań umożliwiła Margarita Gasparian. Rosjanka wycofała się w ostatniej chwili z powodu kontuzji barku. Amerykankę czeka teraz pojedynek z rozstawioną z "20" Czeszką Barborą Strycovą.